21 ...
 
 
   22 ...
 
 
   23 ...
 
 
   24 ...
 
 
   25 ...
 
 
   26 ...
 
 
   27 ...
 
 
   28 ...
 
 
   29 ...
 
 
   30 ...
 
 

Facebookowy sztambuch Antoniego Sypka...(3)

Od jakiegoś czasu ten znakomity tarnowski historyk i nasz współpracownik publikuje smakowite tarnoviana na facebooku. Aby rozproszone utrwalić postanowiliśmy je zebrać i opublikować. Dziś druga ich część:

21...

I jeszcze raz plac Sobieskiego. Widokówka z końca XIX w. Przed chwilą zakończyła codzienny koncert orkiestra wojskowa z 57 p.p. Widzimy ją w tle. Wszyscy zastygli na sekundę w ruchu. Patrzą w górę, na fotografa, który musi stać na dachu Hotelu Krakowskiego. Widzimy na pierwszym planie chłopów czy przedmieszczan np. ze Strusiny, każdy obowiązkowo w kapeluszu. Widzimy starozakonnych w chałatach i jarmułkach. Na lewo dwie elegantki w kapeluszach fikuśnych. Wszyscy utrwaleni na zdjęciu, nawet dzieci i podrostki. Już ich dawno nie ma, a my oglądamy ich teraz. Czas na chwilę stanął w miejscu. Widzicie Krakowską bez tramwaju jeszcze. Piękne akacje kulisty po obu stronach ulicy. I te lampy gazowe zapalane o zmierzchu. Zobaczcie na kamienicę na lewo, to Krakowska 2, a później jest przerwa i kamienica Krakowska 6. Czyli nie było jeszcze tej secesyjnej kamienicy, w której dziś jest m.in. Miejska Biblioteka z jej naukowymi działami. Dopiero się budowała. Ludzie na zdjęciu nie wiedzą co ich czeka. Ilu przeżyło I wojnę światową, ilu dożyło II, a może jej nie przeżyło? Plac Sobieskiego wydaje się obszerny. Nie ma wstrętnych budek telefonicznych czy jeszcze brzydszego kiosku Ruchu. Kawiarnia pełna ludzi. Weranda przykryta płachtą. Stoliki na świeżym powietrzy jak w Wiedniu. Nostalgiczne bardzo zdjęcie.

22...

Jak widzicie to nie Krupówki, ale plac Sobieskiego w Tarnowie. Przepiękna widokówka z 1902 r. Postój dorożek, firma p. Aurelii Serdowej, której kamienica widoczna jest na pierwszym planie. Pisałem już o p. Serdowej. Na lewo kamienica, w której na parterze mieściła się słynna, pierwsza w Tarnowie kawiarnia wiedeńska. W 1902 r. była bez nazwy. Wzorem wiedeńskim nazywana była od właściciela, wtedy Jakuba Delekty, słynnego cukiernika. Mnie bardzo dziwi ustawienie dorożek. Fiakrzy ustawiali konie przodem do Wałowej. Zastanawiam się dlaczego? Ano dlatego, że Krakowska zabudowana była na początku XX wieku jedynie do ulicy Nowy Świat, później to podmiejska wieś Strusina, typowo rolnicza. Centrum Tarnowa od wieków było nadal przy Wałowej, Seminaryjskiej (Piłsudskiego), Ogrodowej (Bema), Bernardyńskiej, Lwowskiej, Nadbrzeżnej, Strusiny Małej (Narutowicza), Rynku i przede wszystkim na Burku, czyli wzdłuż ulicy Targowej i Panny Maryi. Klienci kawiarni to właśnie przede wszystkim śmietanka Tarnowa zamieszkująca wspomniane ulice. Chłopi ze Strusiny nie gościli w kawiarni. Stąd takie a nie inne ustawienie fiakrów. Nikt z bywalców kawiarni czy restauracji przy placu np. Katedralnym czy Wałowej nie najmował fiakra i nie jechał na Strusinę lecz na wspomniane wyżej ulice. Może to przewrotne tłumaczenie. Okazja do komentarzy. Widokówka jest wzruszająca, czas zatrzymał się w miejscu, tekst widokówki bardzo wzrusza. Ze zbiorów J. Cieśli.

23...

Po lewo front przedostatniego podmiejskiego dworku starego XIX-wiecznego Tarnowa. Od lat miłośnicy zabytków pokazują jego stan i alarmują. Miasto i konserwator rozkładają ręce, tłumacząc się prawami spadkobierców. G... prawda. Ustawa z 2003 r. "O ochronie zabytków", daje państwu instrumenty do ręki, aby mogło ratować takie cymesy. Na prawo tyły rozpadającego się dworku. Stan na dziś, i tak w miarę, bowiem zieleń przykryła widok przerażający. Trwa to już kilka dekad. Zaś plakat w środku wiszący obecnie na ulicach Tarnowa rozśmieszył mnie do łez. Od 20 lat walczę o zabytki Tarnowa, nie wspominam okresu PRL. Od 20 lat ja i podobni społecznicy ponosimy klęskę z rąk wandali z kolejnych magistratów. Nie zawsze pewnie mam racje, nie wszytsko uda się uratować, nowe budowle muszą powstawać i Tarnów musi się zmieniać. Oto lista, wyrywkowa, tego co należało chronić i przekazywać następnym pokoleniom. Cała Europa tak robi, ale nie u nas.

 1. Wyburzenie domu tyrolskiego (tam gdzie była pralnia Julia) róg Pułaskiego i Krakowskiej, pod stację benzynową, na przeciw dworca kolejowego

 2. Zniszczenie Octowni z unikatowym na skalę europejską wyposażeniem przy ulicy Przemysłowej

 3. Zniszczeni cegielni Konstancja, przykład architektury przemysłowej XIX w.

 4. Wybetonowanie Wątoku

 5. Kamienica w Rynku (kawiarnia U Jana)

 6. Dom włoski przy Rybnej (okropieństwo)

 7. Kino Krakus

 8. Lodowisko na Rynku

 9. Ogródki piwne na płycie Rynku

 10. Wybetonowanie alejek Piaskówki

 11. Zniszczenie starych domów podmiejskich róg Klikowskiej i Słowackiego, oczywiście stacja benzynowa

 12. Masakra ulicy Krakowskiej

 12. Masakra placu Rybnego

 13. Koci Zamek

 Mogę mnożyć bez przerwy. To wszystko w ostatnich 20 latach. Oczywiście pamiętam także o renowacjach. Przegrywam walkę z decydentami, to znaczy już dawno przegrałem. Dlatego plakat mnie tak oburza. Już dawno jest postanowione, co się wyburzy, a co się wybuduje. Żadnych konsultacji nie będzie, a jak są, to tylko jest to mydlenie oczu. Jak z 6-latkami i ich obowiązkiem szkolnym.

24...

Jeszcze raz dworek przy Batorego. Kiedy pójdziecie na spacer, aby popatrzeć na coś, co niebawem zniknie z pejzażu Tarnowa i zawędrujecie na Batorego zwróćcie uwagę na dwie, stare, wysokie topole, rosnące nieopodal dworku. Wiąże się z nimi piękna opowieść o miłości zainspirowana starym mitem greckim o Filemonie i Baucis. Piszę o tym w "Moim Tarnowie". Ci szczęśliwcy co mają moją książkę mogą zaraz poczytać, ci co nie mają, mogą iść do Czytelni na Krakowską 4. Można też kliknąć w goggle i dowiedzieć się tych pięknych postaciach i pięknym micie.
Dworek należał do rodziny Kostasiów. Był koniec XIX w., a może trochę wcześniej. On pracował bodajże jako kamerdyner u Sanguszków, ona była położną w dawnym Tarnowie. Ich wnuczka p. Weryńska, to ostatnia lokatorka dworku zmarła kilka lat temu Gościłem u niej nie raz. Inżynier Witold Gryl, który był mężem p. Weryńskiej (na krótko), zasłużonej nauczycielki tarnowskich szkół wiele lat temu, opowiedział mi historię tych dwóch topoli do dziś rosnących. Wyższa topola do Filemon, niższa to Baucis. Tak się oboje bardzo kochali, że bogowie za ich dobroć pozwolili im, kiedy się zestarzeją, umrzeć w tej samej chwili. Po ich śmierci na grobach wyrosły dwie topole. Tak też było z Kostasiami. Koniecznie idźcie więc na Batorego, zobaczcie dworek, aby opowiadać o nim na starość swoim wnukom i przede wszystkim zobaczcie topole, szczególnie, kiedy kochacie kogoś bardzo.

25...

Oto Władysław Brach, zwany tarnowskim Rockefellerem. Czego się nie dotknął zamieniał w złoto. Prosty chłop z Moszczenicy, praktykę handlową jako chłopiec odbywał w XIX w. w handlach krakowskich. Przed 1900 r. osiadł w Tarnowie i otworzył słynną drogeryę, na rogu Targowej i katedralnej (MC Donalds). Jako nieliczny skutecznie konkurował z handlem żydowskim. Przed I wojna dorobił się fortuny. Wszystko stracił w 1915 r. podczas okupacji miasta przez Rosjan. Z jego fortuny Tertil żywił biedotę tarnowską. Do 1918 r. znowu był bogaty. Oddał majątek na cele narodowe w 1920 r. Szybko stał się znowu bogaty jak Krezus. Miał nowoczesną cegielnię Kantorya (koło basenu), hektary lasów, cukrownie, akcje i obligacje, domy w Tarnowie, miliony dolarów. W 1934 r. zbankrutował jak nikt w historii Tarnowa. Zlicytowano go. Zostawiono mu tylko ukochaną drogeryę. W "Moim Tarnowie" opisuje przyczyny i okoliczności "pięknego bankructwa" Bracha.

 Filantrop, bardzo lubiany i towarzyski, miał cały Tarnów w kieszeni. Łatwowierny, co niebywale w handlu. Radny miasta i jego dobroczyńca. Drogerya to taki sklep chemiczny i medyczny i gospodarczy. Bardzo nowoczesny wystrój jak na owe, czasy. Z piwnic głębokich na 20 metrów szły windy z towarem do sklepu!!! Niebywała rzecz w sklepach tarnowskich. Półeczki,, szafy, szufladki, woreczki, beczułki, kasy, co za wystrój. Komuna przemieniła jego drogeryę w zwykły sklep chemiczny robiąc socrealistyczny wystrój.

 Byłem w piwnicach Bracha. W czasie rabacji 1846 r. były tam cele dla zmasakrowanej szlachty. Brach miał tali zwyczaj, że nowi subiekci wpisywali na ścianach piwnic swoje imię i datę. Do dziś chyba te napisy są. Wspaniale piwnice i wspaniały sklep. Brach był trzykrotnie żonaty. Jego trzecia żona, Wiedenka, z doktoratem z filozofii, po śmierci pozostała w sklepie. Po 1945 r. kiedy odebrano jej sklep pozostała jako kasjerka, pamiętam ją z lat 50., kiedy mama prowadziła mnie do tego uroczego, pełnego tajemnic i zapachów, sklepu. Brach, człowiek niezwykle dobry, brat łata, z sercem jak na dłoni po zlicytowaniu w 1934 r, rozgoryczony nie podniósł się już więcej. Nie miał sił, załamał się. Miasto mu nie pomogło, nikt mu nie pomógł. Zmarł 12 listopada 1941 r. Nie ma nawet swojej ulicy w Tarnowie. Wielka postać Tarnowa. Reszta w "Moim Tarnowie".

26...

Helena Sipiera (1865-1907). Największa w dziejach Tarnowa primadonna operowa i operetkowa. Sipierzanka, tak ją powszechnie nazywano, była córka organisty z kościólka oo. Bernardynów w Tarnowie. Jakimś cudem ukończyła Szkołę Śpiewu w Wiedniu. Boże, jaką jej wróżono karierę, na miarę Wiednia, Paryża, Londynu czy La Scali. Nie spełniła tych oczekiwać, trudno powiedzieć dlaczego. Podpora Chóru Katedralnego, podpora Towarzystwa Muzycznego. Popisowa jako Halka, partię tę śpiewała przez 20 lat w Tarnowie. Ponadto inne opery Moniuszki" "Flis", "Straszny Dwór", opere i operetki klasyczne. W Halce występowała z Edwardem Jendlem, jako Jontkiem, urzędnikiem skarbowym z zawodu. Tarnowskie Towarzystwa Muzyczne miało amatorski statut. Mimo to w okresie autonomicznym porywało się na TAKIE opery jak "Halka". Do tej pory, a mamy teatr zawodowy, nigdy Halka własnymi siłami nie była grana. Tarnowianie uwielbiali "słowiczy" głos Sipierzanki. Z okazji rocznic patriotycznych występowała przez wiele lat.

Zakochani wielbiciele pamiętali ja przez wiele lat. Pozostała samotna całe krótkie życie. Koncertowała kilkadziesiąt razy w ciągu roku. Do dziś zachodzę w głowę, jak to było możliwe, że w 30-tysięcznym na przełomiie XIX i XX wieku, porywano się amatorskimi siłami na opery i operetki. Występowali tarnowianie, radcy, adwokaci, rzemieślnicy, urzędnicy, lekarze, ich żony czy córki. Sala teatralna Sokoła czy Gwiazdy zawsze była pełna. Sipierzanka chorowała nader często. Kiedy zmarła 9 listopada 1907 r. w wieku 41 lat cały muzyczny Tarnów szlochał. Pamiętano ją jeszcze w okresie międzywojennym. Dziś tylko w pamięci historyków. Ciekawe, czy ktoś zgadnie po zdjęcie i po wyglądzie Sipierzanki na co chorowała? Na co zmarła?

27...

Coś dla cyklistów. Rower męski, model z końca XIX w. W Tarnowie istnieje już Towarzystwo Cyklistów, prezesuje sędziwy Jakub Delekta właściciel dzisiejszej Tatrzańskiej, cukiernik. Wyżywa się w nim Ignacy Przybyłkiewicz, zwany ojcem tarnowskiego sportu czy tez szeroko pojętej kultury fizycznej. Organizują pierwsze wyścigi na trasie Kraków-Tarnów, Tarnów-Tuchów itd. Zauważcie jak ładnie brzmi „nożownik”, jako ten co handluje w swoim sklepie sztuccami. Rower niczego sobie, zrobiłbym furorę jeżdżąc dziś nim po ulicach Tarnowa.

28...

W przededniu wybuchu Powstania i wspomnień o Dziewczynach i Chłopcach, o Kobietach i Mężczyznach poległych w tym Powstaniu, o Zwyciężonych ale nie pokonanych, chcę także wspomnieć.

Dr Tadeusz Krukar (1897-1987) wspaniały lekarz, dyrektor szpitala w l. 1951-1955. Genialny internista i ginekolog. Wspaniały kolega, uroczy i kulturalny pan, jakich już nie ma. Uwielbiany przez kobiety. Towarzyski i lubiący się solidnie zabawić, kibic Tarnovii. W 1917 r. jako student medycyny w wojsku austriackim, walczył na froncie włoskim. W wrześniu 1939 r. komendant Szpitala Wojennego w Jarosławiu. Aresztowany przez bolszewików uciekł z więzienia w Sokalu ratując się od Katynia. W Tarnowie w czasie okupacji niemieckiej ordynator szpitala zakaźnego, Niemcy tak się bali tyfusu, że zapominali o jego przeszłości. Członek AK, wielokrotnie dowożony furmanką na Lubinkę leczył partyzantów z batalionu Barbara. W 1944 r. ostrzeżony ucieka z Tarnowa do Warszawy, gestapo już go miało prawie. Walczy w Powstaniu Warszawskim ps. Tomasz, leczył powstańców. Wywieziony prze Niemców do Żyrardowa ucieka z obozu w brawurowej akcji. Wraca do Tarnowa.

 Co za Pan. Kiedy pod koniec lat 80. byłem u niego na Kopernika 8 w Tarnowie, gdzie mieszkał i miał od przedwojnia gabinet, kiedy piłem wódeczkę w uroczym towarzystwie starszego pana, już nic niewidzącego, ale leczącego nadal, kiedy więc piłem naleweczkę domową, wiedziałem już dlaczego wszyscy go szanowali i lubili, a kobiety szalały za nim. I jeszcze jedno. Na drzwiach jego gabinetu wisiała tabliczka dla pacjentów z godzinami przyjęć. Tabliczka była od przedwojnia. Pod godzinami przyjęć pisało dodatkowo: " od 11 do 12 przyjmuje się bezpłatnie". Wyobrażacie sobie!!! To był standard u dawnych lekarzy. Empatia dla biednych. Doktor Tadeusz Krukar, jeden z największych tarnowskich medyków w historii. Zapytajcie swoje babcie lub mamy o tego lekarza, wrócę ich wspomnienia.

 Na drugim zdjęciu nasz szpital, oddział wewnętrzny, rok 1953. Personel i od lewej dr. Kędracki, od prawej dr Krukar, co za zdjęcie!!! Pytajcie w księgarni albo w szpitalu o monografię Starego Szpitala, moją i pani dyrektor. Tam więcej o dr. Krukarze.

29...

W przededniu wybuchu Powstania i wspomnień o Dziewczynach i Chłopcach, o Kobietach i Mężczyznach poległych w tym Powstaniu, o Zwyciężonych ale nie pokonanych, chcę także wspomnieć.

Dr Tadeusz Krukar (1897-1987) wspaniały lekarz, dyrektor szpitala w l. 1951-1955. Genialny internista i ginekolog. Wspaniały kolega, uroczy i kulturalny pan, jakich już nie ma. Uwielbiany przez kobiety. Towarzyski i lubiący się solidnie zabawić, kibic Tarnovii. W 1917 r. jako student medycyny w wojsku austriackim, walczył na froncie włoskim. W wrześniu 1939 r. komendant Szpitala Wojennego w Jarosławiu. Aresztowany przez bolszewików uciekł z więzienia w Sokalu ratując się od Katynia. W Tarnowie w czasie okupacji niemieckiej ordynator szpitala zakaźnego, Niemcy tak się bali tyfusu, że zapominali o jego przeszłości. Członek AK, wielokrotnie dowożony furmanką na Lubinkę leczył partyzantów z batalionu Barbara. W 1944 r. ostrzeżony ucieka z Tarnowa do Warszawy, gestapo już go miało prawie. Walczy w Powstaniu Warszawskim ps. Tomasz, leczył powstańców. Wywieziony prze Niemców do Żyrardowa ucieka z obozu w brawurowej akcji. Wraca do Tarnowa.

 Co za Pan. Kiedy pod koniec lat 80. byłem u niego na Kopernika 8 w Tarnowie, gdzie mieszkał i miał od przedwojnia gabinet, kiedy piłem wódeczkę w uroczym towarzystwie starszego pana, już nic niewidzącego, ale leczącego nadal, kiedy więc piłem naleweczkę domową, wiedziałem już dlaczego wszyscy go szanowali i lubili, a kobiety szalały za nim. I jeszcze jedno. Na drzwiach jego gabinetu wisiała tabliczka dla pacjentów z godzinami przyjęć. Tabliczka była od przedwojnia. Pod godzinami przyjęć pisało dodatkowo: " od 11 do 12 przyjmuje się bezpłatnie". Wyobrażacie sobie!!! To był standard u dawnych lekarzy. Empatia dla biednych. Doktor Tadeusz Krukar, jeden z największych tarnowskich medyków w historii. Zapytajcie swoje babcie lub mamy o tego lekarza, wrócę ich wspomnienia.

 Na drugim zdjęciu nasz szpital, oddział wewnętrzny, rok 1953. Personel i od lewej dr. Kędracki, od prawej dr Krukar, co za zdjęcie!!! Pytajcie w księgarni albo w szpitalu o monografię Starego Szpitala, moją i pani dyrektor. Tam więcej o dr. Krukarze.

30...

Komuniści, podobnie jak dziś lewacy i liberałowie w sosie socjalistycznym, globaliści, wszelkiej maści femifaszystki walczyli z Kościołem. Im się w głowie nie mogło i nie może pomieścić, że człowiek wierzy w co innego niż mamona i rozum. Oni chcieli i chcą od czasów rewolucji francuskiej w 1789 r. wychować nowego człowieka, na swoją modłę. Częściowo udało się im dopiero po upadku PRL, mówię o Polsce. Gazeta z Czerskiej wychowała pokolenie "róbta co chceta", pokolenie które pierd...powstania, patriotyzm, rodzinę, tradycje, historię. Ale do rzeczy. Na zdjęciu stary szpital tarnowski. Lata 50. XX wieku. Siostry szarytki będące w tym szpitalu od stu lat jako personel pielęgniarski i pomocniczy, wyrzucane są ze szpitala. Krzyże z sal są zdejmowane, opłatki zakazane, chcą się wyspowiadać muszą pisać podania do dyrekcji szpitala. Widzimy na zdjęciu szarytki robiące sobie pamiątkowe zdjęcie na schodach pawilonu chirurgicznego.

Antoni Sypek - c.d. n.

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny