Ikar z Powiśla

Ten, który ptakom pozazdrościł...

To Jan Wnęk z Odporyszowa, podtarnowskiej wsi znanej głównie z letnich odpustów organizowanych przez miejscową parafię Matki Bożej, gdzie w przykościelnym muzeum znajduje się stała ekspozycja poświęcona „Ikarowi z Odporyszowa” -  wiejski cieśla, genialny samouk, lotnik i rzeźbiarz. Zapomniany, powrócił za sprawą swojego pomnika, dla którego teraz znaleziono nową lokalizację. Urodził się 28 sierpnia 1828 roku w Kaczówce, dziś już nieistniejącej wsi. Jego rodzice, Marcin i Tekla z domu Droszcz (albo Drożdż - zachowały się obie pisownie nazwiska), byli chłopami pańszczyźnianymi. W 1848 roku zniesiono w zaborze austriackim pańszczyznę, a rodzina Wnęków zyskała wolność. Biedną wolność, bo musieli utrzymać się z niewielkiego poletka. Mogli za to decydować o tym, kim będą ich dzieci. Jana, jako uzdolnionego, wysłali na naukę ciesielki.

 

I kolejny fakt: ślub z Ludwiką Ciombor z Odporyszowa. W aktach parafialnych zachował się wpis, że do zaślubin doszło 28 sierpnia 1858 roku (tego dnia Wnęk kończył 30 lat). Mieli pięcioro dzieci. - Prawdopodobnie twarze rzeźbionych przez niego postaci to były twarze osób z jego rodziny, znajomych. W kompozycjach ukazujących życie Świętej Rodziny tam, gdzie pojawia się twarz Maryi, widzimy zapewne żonę Wnęka, Ludwikę. Bohaterem odporyszowskiej kolekcji jest prorok Symeon. Artysta przedstawia go jako dojrzałego mężczyznę z pobrużdżonym czołem, skupioną twarzą, ubranego w plastycznie udrapowaną szatę sięgającą ziemi. Nie zachowały się źródła pisane, ale z przekazu ustnego powtarzanego przez wiele osób związanych z Wnękiem i zajmujących się nim wiemy, że artysta dał mu swoją twarz .

W Odporyszowie nie ma grobu Wnęka. Podobno pochowano go w nieoznakowanym grobie, ale nikt nie pamięta gdzie. Wzmianki o miejscu pochówku nie ma też w księgach parafialnych. Jak to się stało, że ktoś, kto miał tak wyjątkową pozycję w lokalnej społeczności, został pochowany bezimiennie? Dziś można snuć jedynie domysły na ten temat. Jedna z hipotez mówi o tym, że Wnęk, mimo swojej wyjątkowości, nie był dobrze postrzegany. Ludzie bali się go, tolerując zarazem jego "dziwne" zachowanie ze względu na ks. Morgensterna. Podziw, jaki budził swoimi umiejętnościami rzeźbiarskimi, graniczył z lękiem przed nieznanymi i niezrozumiałymi dla ówczesnych ludzi próbami latania. I dlatego, kiedy spadł, miejscowi spalili "loty". Po katastrofie mogły pojawić się oskarżenia o kontakty z siłami nieczystymi. Od takich zarzutów prosta droga do pochówku w miejscu należnym samobójcom, chorym psychicznie czy podejrzewanym o konszachty z szatanem…

W 1995 roku - na rok przed 130. rocznicą pierwszego lotu Wnęka - na placu przed kościołem w Odporyszowie stanął pomnik cieśli. Ówczesnemu proboszczowi Henrykowi Surmie udało się zainteresować historią pioniera lotnictwa włodarzy regionu (m.in. wojewodę tarnowskiego - wtedy Tarnów był jeszcze województwem, burmistrzów Żabna i Dąbrowy Tarnowskiej). Znalazły się fundusze, dzięki którym powstał drewniany pomnik Wnęka. Wykonał go Marian Pajor z Łososiny. Pomnikowy Wnęk według Pajora to odrealniona postać mężczyzny wznosząca się na palcach tak, jakby za chwilę chciała rzucić się z wysoka. Do rozpostartych ramion przypięte ma skrzydła. Co ciekawe, taką samą postać odnajdziemy na statuetce Ikara, nagrodzie przyznawanej na przełomie lat 40.-50. przez Kolegium Kapitańskie LOT (wyróżnienie dostawały np. stewardesy za przelot miliona kilometrów). Niestety, nie da się dziś ustalić, czy autorem tej statuetki LOT-u jest również Marian Pajor, czy też może artysta skorzystał z wizji twórcy Ikara.

To nie koniec perypetii pomnika, bo drzewo, z którego go wykonano, przegniło i kilka lat temu odpadło drewniane skrzydło. Przez parę dni leżało na trawniku, aż ktoś je ukradł. Dziś w tym miejscu stoi nowy pomnik, zaprojektowany na wzór starego, ale już z tworzywa sztucznego z daleka przypominającego brąz.

W 130. rocznicę lotu Wnęka w prawdopodobnym miejscu upadku na obrzeżach lądowiska w Morzychnie odsłonięto obelisk upamiętniający "pierwszego polskiego szybownika" - tak o Wnęku mówią członkowie TSL. To oni zdecydowali, że krzyż, jaki stanął obok kamiennego obelisku, wykonano z konstrukcji skrzydła samolotu sportowego.

Obecnie, w nowym miejscu została wyeksponowana figura Jana Wnęka z Odporyszowa. Pierwszego lotnika i genialnego rzeźbiarza uhonorowano miejscem blisko szkoły i w bliskim sąsiedztwie głównego wejścia prowadzącego do Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej. Przeniesienie figury w nowe miejsce zapewni jego lepszą identyfikację z Odporyszowem. Liczni pielgrzymi, turyści odwiedzający to miejsce z pewnością zainteresują się posągiem, bo nie sposób go teraz nie zauważyć.

Kilkumetrowy wizerunek Wnęka eksponowany był dotychczas w miejscu, które nie zapewniało jego dostatecznej prezentacji. Obecnie cofnięte zostało nieco ogrodzenie przyszkolne, tak aby zapewnić miejsce na realizację projektu przeniesienia figury i zagospodarowania przestrzeni wokół niej. Cały projekt terenu wokół posągu powstał na rzucie koła. Wnęk stanął na nowym postumencie - ośmiotonowym kamieniu - i skierowany został tak, aby patrzeć na wieże przed Sanktuarium. Nie bez przyczyny wybrano to miejsce, bo Jan Wnęk wykonywał swoje loty na skrzydłach skonstruowanych przez siebie właśnie z wieży przykościelnej.

A wszystko zaczęło się na początku lat 50. XIX wieku, kiedy to proboszcz parafii Żabno, do której należał odporyszowski kościół, po powrocie z pielgrzymki do Ziemi Świętej i Rzymu, postanowił wzbogacić kościół na wzór widzianych miejsc pielgrzymkowych. Do urzeczywistnienia swoich wizji wybrał właśnie Jana Wnęka, miejscowego  rzeźbiarza i samouka, który z pomocą kilku innych cieśli wykonał ponad 200 rzeźb do zespołu 52 kaplic. Aliści prawdziwą sławę przyniosły mu inne dokonania – w 1866 roku zbudował on z drewna i płótna oryginalną lotnię odbywając nią pierwszy lot, i aż o 25 lat wyprzedając wyczyn niemieckiego lotnika Ottona Lilienthala, uznawanego powszechnie za prekursora światowego lotnictwa. Później Wnęk wielokrotnie wzbijał się w powietrze, latając nad Odporyszowem z okazji świąt, odpustów i jarmarków. Po raz ostatni poszybował z wieży odporyszowskiego kościoła 10 czerwca 1869 roku. Lot skończył się tragicznym upadkiem i – w wyniku odniesionych ran – śmiercią pierwszego lotnika. Ponoć skórzane rzemienie u jego lotni miał mu wcześniej naciąć jeden z dąbrowskich stolarzy – z zawiści o dokonania Wnęka, którego wcześniej podstępnie zepchnął z platformy startowej umocowanej na kościelnej wieży. Właśnie w tym roku, dokładnie 10 czerwca, minie 144. rocznica tamtego tragicznego lotu.   

Wnęk już jako młody chłopak podpatrywał zachowania ptaków w powietrzu. Kiedyś nawet znalazł zabitą kaczkę, zaczął rozkładać jej skrzydła, przypatrując się ich budowie. Swoje „loty” (czyli skrzydła, które tak nazywał) rozpoczął budować od ścięcia dwóch jesionów, których drewno wykorzystał na konstrukcję obciągniętą cienkim płótnem. Lotnia zaimpregnowana została olejem lnianym, a łączenia, linki i dźwignie zrobione z włókien lnianych zaimpregnowane zostały pokostem.

Pierwsze loty odbył Wnęk ze wzgórza w Odporyszowie, niegdyś wału obronnego. Było to w roku 1866. Przymocowane skrzydła do tułowia i barków niosły Wnęka na odległości kilkuset metrów.

Również w 1866 roku Jan Wnęk uzyskał zgodę od proboszcza Morgensterna na próbę lotu z wieży kościoła odporyszowskiego. Lot ten odbył się w uroczystość odpustową w czerwcu, a obserwowały go tłumy ludzi specjalnie przybyłych podziwiać odwagę lotnika. Ten lot wyniósł około 2 kilometrów, co zapewniło Wnękowi sławę sięgającą ponad lokalne kręgi. Dowiedziano się o nim w Krakowie, gdzie w jednym z kalendarzy została umieszczona wzmianka o jego wyczynie.

Talent zdolnego cieśli wykorzystywany był często przez proboszcza żabieńskiego księdza Stanisława Morgensterna, budowniczego kościoła odporyszowskiego. Ksiądz ten po pielgrzymce do Rzymu przywiózł ideę budowy kaplic przedstawiających sceny z życia Świętej Rodziny oraz Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Co więcej, pomysł ten zaczął wprowadzać w życie. Ogłosił konkurs na wykonanie kaplic i rzeźb, który wygrał samouk, artysta ludowy Jan Wnęk. Malowaniem rzeźb zajął się Michał Sowiński z Dąbrowy Tarnowskiej.

W latach 1866-1869 Wnęk wielokrotnie stawał na wieży kościoła w Odporyszowie latając przy różnorakich okazjach: odpustów, jarmarków. W tym samym czasie zbliżała się data wypłacenia należności za prace rzeźbiarskie. Wtedy też najprawdopodobniej w głowie Michała Sowińskiego powstała myśl pozbycia się Wnęka i zainkasowanie całej kwoty za pracę rzeźbiarską. W czasie odpustu w 1869 roku Sowiński miał potajemnie poprzecinać rzemienie łączące konstrukcję lotni. Podczas tej próby, niby niechcąco, zepchnął on przedwcześnie Wnęka z pomostu wieży kościelnej. Wnęk przeleciał ponad 500 metrów, ale popręgi poluzowały się i lotnik runął na ziemię ponosząc obrażenia, które w trzy tygodnie doprowadziły go do śmierci. Zmarł 10 lipca 1869 roku pozostawiając żonę Ludwikę i pięcioro dzieci. Przeżył 41 lat.

 Ryszard Zaprzałka

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny