Ludzie z pasją

Krzysztof GUCWA – tarnowianin, z wykształcenia informatyk oraz pedagog. Sekretarz Polskiego Towarzystwa Juliusza Verne’a, entuzjasta dorobku literackiego francuskiego autora z przełomu wieków, twórcy m.in. „Dzieci kapitana Granta”, „W 80 dni dookoła świata” i „Tajemniczej wyspy”. Właśnie mija 150 lat od wydania przez pisarza jego pierwszej słynnej powieści – „Pięć tygodni w balonie”(1863). To właśnie on będzie gościem najbliższego Bardzo Kulturalnego Poniedziałku (16.09.2013 godz. 18) w klubie studenckim Przepraszam, siedzibie naszego portalu. A niejako w przeddzień, w weekend 14 – 15 wrzesień,  ze zrealizowanymi wizjami Juliusza Verne'a, będzie można się zapoznać podczas rodzinnego pikniku naukowego - Pogórzańskie Atrakcje Naukowe - Łużna 2013.

Od dzieciństwa zafascynowany pisarstwem Verne’a

 

Przedstaw, proszę, główne cele, które przyświecają Polskiemu Towarzystwu Juliusza Verne’a.

 

– Towarzystwo Juliusza Verne’a zostało założone w 2000 roku. Skupia osoby zainteresowane życiem i twórczością tego autora, który żył we Francji w latach 1828-1905. Celem PTJV jest umożliwianie jego członkom wymiany informacji oraz wszelkich materiałów dotyczących pisarza, popularyzowanie wiedzy o nim i jego spuściźnie, badanie i opisywanie polskiej recepcji twórczości Czarodzieja z Nantes, a także przyswajanie nie przetłumaczonych na język polski jego powieści, opowiadań, sztuk itp. oraz poświęconych mu obcojęzycznych publikacji i opracowań.

 

Dlaczego zainteresowałeś się właśnie tym pisarzem?

 

– Kiedy byłem młodszy, zachwyciła mnie fabuła jego opowieści. Jako nastolatka pasjonowały mnie w książkach Verne’a przygody, które pochłaniałem. Ale w którymś momencie okazało się, że „wyczytałem” wszystko, co miałem w domu i co było dostępne w bibliotece szkolnej oraz w bibliotece Domu Kultury Zakładów Azotowych. W tej sytuacji doszedłem do wniosku, że ten rodzaj mojego doświadczenia został zamknięty. Podczas studiów w Krakowie, na przełomie lat 70. i 80., kiedy często bywałem w księgarniach, np. w radzieckiej, znalazłem kilka tytułów, które w żaden sposób nie kojarzyły mi się z tymi poznanymi wcześniej. Pierwszą taką powieścią, która przeczytałem po rosyjsku, były „Podróże i przygody kapitana Hatterasa”

 

Domyślam się, że potem przyszły następne.

 

– Tak. Przeczytałem wtedy również rosyjskie wydanie „Niezwykłych przygód misji Barsaka”, które po wojnie nie ukazało się jeszcze wówczas w języku polskim. Nawiasem mówiąc, to powieść, do której Verne napisał tylko trzy początkowe rozdziały, a cała reszta pochodzi od jego syna.

 

W którym momencie postanowiłeś, że zaangażujesz się bardziej w ten temat niż tylko czytając dzieła pisarza?

 

– Pamiętam ten moment. Przez kilka lat studiowałem i mieszkałem w Anglii, a moje rzeczy zostały zebrane na strychu w domu rodzinnym w Mościcach. Patrząc na stertę zgromadzonych książek zauważyłem, że mam sporo tytułów właśnie Verne’a, w tym wydania radzieckie i niemieckie, na które natrafiłem w Warszawie podczas praktyki studenckiej. W jakiś czas potem dowiedziałem się, że zawiązało się ogólnopolskie Towarzystwo Juliusza Verne’a. Po kilku miesiącach napisałem do Towarzystwa i zostałem przyjęty jako trzydziestyktóryś członek stowarzyszenia, które obecnie liczy ponad 150 osób.

 

– Czym Towarzystwo może się pochwalić?

 

– Wieloma rzeczami, np. najbardziej kompletną bibliografią życia i twórczości pisarza. W żadnym innym języku nie ukazało się tak dokładne opracowanie, jak w języku polskim.

 

Myślę, że w dziedzinie „Juliusz Verne” jesteś ekspertem.

 

– Czuję, że jeszcze bardzo dużo mi brakuje, o wielu rzeczach jeszcze nie wiem. Ale staram się tę wiedzę sukcesywnie zdobywać.

 

– O ile mi wiadomo, twórczość Verne’a stała się tematem kilku rozpraw doktorskich na świecie.

 

– Tak, to prawda, kilkanaście osób na świecie obrało sobie za temat swojej pracy doktorskiej różne aspekty twórczości Verne’a. Co najmniej tyle samo, o ile nie więcej, powstało prac magisterskich i licencjackich. Te doktorskie są nieco lepiej udokumentowane i łatwiej dostępne. Ostatnia, jak dotąd, z prac doktorskich została obroniona w Polsce, na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez Adama Jarosza w czerwcu 2011 roku. Jej temat to „Sakralizacja wyspy w twórczości Juliusza Verne’a”.

 

Czy w swoich badaniach natrafiłeś na jakieś wątki związane z Tarnowem?

 

– Tak. Okazuje się, że cztery utwory Verne’a zostały wytłoczone w naszym mieście i opatrzone informacją: „drukiem H. L. Lehrhaupta w Tarnowie”. Były to powieści: „Osada w powietrzu”, „Hector Servadac”, „Wśród dzikich plemion Buchary” (czyli „Michał Strogow”) i „Pływające miasto”, wszystkie wydane w latach 1925-26. Ten rzemieślnik  miał swoje siedziby kolejno przy Placu Kazimierza Wielkiego oraz przy ul. Goldhammera 7.

 

Ile powieści napisał Verne?

 

– Zamierzeniem Juliusza Verne’a było opisać cały świat, dlatego w jego powieściach mamy do czynienia z coraz to kolejnymi obszarami kuli ziemskiej. Dorobek pisarski tego twórcy liczy ponad 60 tytułów zebranych w 107 tomach. Specjaliści szacują, że Verne napisał około 8 milionów wyrazów w swoich książkach.

 

Która jego powieść jest najlepsza?

 

– Na to pytanie jest tyle odpowiedzi, ilu czytelników. Dla mnie każda jest ciekawa, ale gdybym miał wskazać tę jedną, to wymieniłbym „Pięć tygodni w balonie”. Sentymentem też darzę „W 80 dni dookoła świata”, bo to pierwsza powieść Juliusza Verne’a, która przeczytałem – było to w 1969 roku. I tak to się u mnie zaczęło.

 

– Bardzo dziękuje za rozmowę.

 

Rozmawiał: Jerzy Świtek

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny