Marek Chodkowski w foyer

Teatr Solskiego zaprasza artystów do prezentowania swoich prac

Przestrzeń teatralna to przede wszystkim scena, ale w tarnowskim Solskim, to także miejsce, gdzie artyści mogą prezentować swoje dzieła. Do tej pory w  foyer można było zobaczyć wystawy mi.in.: Anny Śliwińskiej-Kukli, Renaty Stadler, Adama Peruna czy Salonu Jesiennego. - Wzorem ubiegłego roku chcemy udostępnić przestronne foyer głównie młodym, dopiero zaczynającym swoją karierę artystom, by mogli pokazać się szerszej publiczności. Miejsce jest bardzo atrakcyjne, bo każdego miesiąca teatr odwiedza kilka tysięcy osób. To szansa by pokazać się publiczności nie tylko tarnowskiej, ale i z całej Polski, na przykład podczas Talii – mówi Rafał Balawejder dyrektor naczelny. W ubiegłą sobotę 23 lutego przed kolejnym spektaklem „Brzydala” odbył się tam wernisaż prac malarskich tarnowskiego artysty Marka Chodkowskiego. To już siódma wystawa prac tego artysty w Tarnowie. Tym razem jego „Niewidzialny Świat”, to ponad dwadzieścia prac, olei na płótnie powstałych w latach 2009 - 2012.

Artysta wprawdzie pochodzi z Lublina jednak na stałe mieszka i tworzy w Tarnowie. Zajmuje się głównie malarstwem i grafiką komputerową, ale także projektami okładek do książek. Na swoim koncie ma kilkanaście wystaw zbiorowych i indywidualnych m.in. w Tarnowie („Paradoks materii”, „Kosmos”) , Lublinie i Krakowie. „Za pomocą kształtu i koloru próbuje wyrazić to co niewidzialne, abstrakcyjne (miłość, strach, nadzieję). Przedtem bazowałem na materii w znaczeniu kosmosu, a teraz bardziej interesuje mnie duchowość. Pragnę zająć się kosmosem słowa. Przekazać co myślę poprzez zapis za pomocą koloru i formy – mówi Marek Chodkowski.

Urodziłem się w Lublinie w 1970 roku – mówi o sobie artysta. Tam też studiowałem i w 1996 roku obroniłem dyplom na UMCS. Od 2004 roku należę do Związku Polskich Artystów Plastyków. Związany jestem z Tarnowem, tu mieszkam i tworzę.

Swoje prace prezentowałem na wystawach m. in.

  • w Opolu – „Gallery 13” - 1992 r.

  • w Lublinie – galeria „Chatka Żaka” – 1996 r.

  • w Krakowie – galeria „Sienna 5” – 2000 r.

  • w Tarnowie – „Tarnowski Salon Zimowy” – 2000 r.

  • w galerii „Studio” – 2007 r. i 2009 r.

  • „Tarnowskie Klimaty” – 2008 r.

  • w Galerii BWA – 2009 r.

  • w Krakowie - galeria "Wręga" - 2010 r.

  • w Tarnowie - Muzeum Okręgowe - 2011 r.

  • w Krakowie - Centrum Kultury Żydowskiej - 2011 r.


Uczestniczyłem także w wystawie zbiorowej w Krakowie – w „Pałacu Sztuki” – 2009 r. Zajmuję się malarstwem, grafiką komputerową, konserwacją mebli i obrazów. Wykonuję projekty okładek książkowych, inne zlecenia i własne kompozycje ale główną moją działalnością pozostaje malarstwo.

Moja wizja twórcza

Początkowo malowałem to, co widziałem. Później odkryłem, że w materii można poszukiwać aż do nieskończoności. Sztuka stała się dla mnie sposobem przekazywania myśli. Zainteresowałem się abstrakcją, a w szczególności chcę pokazać to, co jest zwykle niezauważalne bądź to w zwykłych rzeczach bądź w kosmosie.

Chcę wydobywać z chaosu materii struktury kosmosu. Mogą z przypadkowej materii wychodzić także obrazy przypominające świat rzeczywisty - abstrakcję figuralną lub elementy całkiem realistyczne. Dążę do tego, aby moje obrazy odzwierciedlały świat mikrokosmosu, to jest świat bakterii, cząstek atomowych. Wszystkie wielkości spotykają się w Nieskończoności, tworzone są przez Nieskończoność. Ważne są też wymiary (doszukałem się pięciu: trzy podstawowe, czas i światło).

A tak to malarstwo postrzega Jolanta Januś:  Marek Chodkowski od samego początku swej artystycznej drogi poszukuje różnych tematów by wyrazić swój osobisty stosunek do otaczającego go świata, by przekazać nam swoje emocje, odczucia.. Nie interesuje go jednak figuratywność i odzwierciedlanie natury, natomiast fascynacją jego stała się nieograniczona przestrzeń wszechświata. Wiedzę na ten temat czerpie z różnych naukowych opracowań i podręcznikowych teorii mówiących o wielowymiarowości świata i kosmosu.

Obrazy Marka można potraktować jak "kolorową zasłonę rzeczywistości" - bo świadomie i z rozmysłem nie pokazuje w nich codziennych okrucieństw i brudów tego świata. Jak sam mówi: "dążę do tego by przez swoje malarstwo przekazywać pozytywne i budujące przesłania". Używa czystych, intensywnych, soczystych barw, które potęgują ekspresję przekazu.
Gra kolorów nadaje obrazom kosmiczny wymiar. Częste użycie błękitów z całą bogatą gamą ich różnorodnych odcieni wprowadza pierwiastek boskości i wpływa dodatkowo na metafizyczny nastrój całej kompozycji. Mocno skontrastowana kolorystycznie przestrzeń niektórych obrazów tchnie niemal nadrealną siłą mistycznego uniesienia, które zdaje się wciągać nas w głębię wirującego kosmosu..

Prace Marka nie przemawiają bezpośrednio i wprost. Jest w nich coś tajemniczego i niedopowiedzianego, ale właśnie to dodatkowo wpływa na efekt wzruszeniowy i estetyczny.

Każdy z nas może z nich odebrać dla siebie inne przesłanie. Sam Autor mówi o swoich pracach iż "moje obrazy odzwierciedlają jakiś inny porządek wszechświata wielowymiarowego, abstrakcje niefiguralne, niegeometryczne, pozbawione wszystkich zbyt rzucających się w oczy skojarzeń. Bawię się światłem, które jest zjawiskiem kształtującym, przyoblekającym w formę i kolory całe otoczenie człowieka widziane wzrokiem przez człowieka, wszystko jedno czy z użyciem jakichś urządzeń optycznych lub innych czy też nie.
Fascynuje mnie nieograniczona przestrzeń wszechświata ciągnąca się nie wiadomo dokąd, bez końca".

A tak recenzuje je Agnieszka Setlik: W malarskim wszechświecie Marek Chodkowski jest poszukiwaczem wytrawnych gam kolorystycznych, sięga po głębokie turkusy, żółcie, zielenie, czerwienie. W swoich pełnych dynamiki i ruchu, nasyconych świetlistością i niezwykle plastycznych wizjach umiejętnie łączy płynne kształty i kłębiące się plamy przypominające różnokolorowe mgławice. Ruchliwa, barwna materia jawi się w nich jako tajemniczy, niepokojący, nieprzewidywalny żywioł noszący znamię czegoś nierealnego i cudownie baśniowego. To jakby migawki, flesze wydobywane z ciemnego tła. Oniryczna logika tych zjawiskowych nocnych rojeń rozpatruje czyste płótno jako sieć nieskończonych możliwości. Jest to malarstwo świetnie oddające stan ducha człowieka szukającego sensu w zimnej i fascynującej tkance życia. Niezwykle frapujące, bo - co ważne zarówno dla niego, jak i dla nas - nie zgubiło sensu tego, co nieznane.

Na koniec oddajmy raz jeszcze  głos samemu artyście:  Początkowo malowałem to, co widziałem. Później odkryłem, że w materii można poszukiwać aż do nieskończoności. Sztuka stała się dla mnie sposobem przekazywania myśli. Zainteresowałem się pojęciami abstrakcyjnymi, a w szczególności chcę pokazać to, co jest zwykle niezauważalne bądź to w zwykłych rzeczach bądź w kosmosie. Próbuję pokazać w swoich pracach świat fizyki teoretycznej ale nie tak dosłownie jak jest to w książkach popularnonaukowych. Staram się obrazować własne pomysły. Na przykład tytułowy paradoks materii przedstawia się mniej więcej tak. Wielkości biegną w dwu kierunkach rozpoczynając od punktu „0” gdzie umieściłem człowieka. Oba te kierunki nie mają końca. Jest to droga w wielkości nieskończenie małe takie jak kwant, cząstki atomów i w wielkości nieskończenie wielkie – odległość w głąb kosmosu. Niełatwo pojąć nieskończoność (kosmos nie ma końca), a teoria o skończoności kosmosu jest jeszcze trudniejsza do zaakceptowania. Wydaje mi się, że kosmos ma swój koniec ale jest to koniec wszechświata gwiazd, nie koniec w ogóle. Więc pojęcie skończoności materii jest względne. Chcę wydobywać z chaosu materii struktury kosmosu. Mogą z przypadkowej materii wychodzić także obrazy przypominające świat rzeczywisty - abstrakcję figuralną lub elementy całkiem realistyczne. Dążę do tego, aby moje obrazy odzwierciedlały świat mikro i makrokosmosu, to jest świat cząstek atomowych lecz również bezkresnej przynajmniej dla nas głębi przestrzeni. Wszystkie wielkości spotykają się w Nieskończoności, tworzone są przez Nieskończoność. Ważne są też wymiary. Doszukałem się pięciu: trzy podstawowe, czas i światło. Wymiary wzajemnie na siebie oddziaływają, wywierają na siebie ogromny wpływ. Na przykład nie można wybudować wysokiego budynku bez odpowiedniej jego szerokości i głębokości. Wysokość, szerokość, głębokość są z kolei powiązane z czasem i światłem a potem tak dalej. Wymiarów może być nieskończenie wiele. Właśnie to wszystko usiłuję ukazać w swoich pracach. Moje obrazy odzwierciedlają jakiś inny porządek wszechświata wielowymiarowego, abstrakcje niefiguralne, niegeometryczne, pozbawione wszystkich zbyt rzucających się w oczy skojarzeń. Bawię się światłem, które jest zjawiskiem kształtującym przyoblekającym w formę i kolory całe otoczenie człowieka widziane wzrokiem przez człowieka, wszystko jedno czy z użyciem jakichś urządzeń optycznych lub innych czy też nie. Fascynuje mnie, nieograniczona przestrzeń wszechświata ciągnąca się niewiadomo, dokąd bez końca. Nie wystarczy mi już sama dekoracja czy też czysta abstrakcja pozbawiona myśli lub bardziej szczegółowej treści. Daleki jestem od tych łatwych efektów koloryzmu i efektu Benetton’ a. Nie interesuje mnie również figuratywność i odwzorowania natury. Więc, do czego dążę? Chcę osiągnąć wrażenie nieskończoności wieczności poprzez wykorzystanie naturalnych właściwości materii podlegającej prawom chaosu. Chcę pokazać strukturę czasową materii. Chociaż zastanawiam się nad kosmosem, wszechświatem to nie maluję np. gwiazd, planet. Interesuje mnie bardziej zjawiskowość kosmosu. Jego strona niewidoczna dla przeciętnego śmiertelnika. Odwieczne siły oddziaływujące na materię, pierwotne energie opływające namacalność materii. Dążę do powiększenia świadomości, aby przekroczyć próg, następny próg pojmowania. Opowiadam się za teorią skończoności kosmosu w znaczeniu skończoności materii, czyli skończoności wszechświata planet. Natomiast jak to ujmę zjawiskowość pierwotnych sił jest nieskończona. Za pomocą koloru i kształtu można wyrazić treść. Jest to nowy język werbalny. Patrząc na obraz można przeczytać nową książkę zapisaną w tym języku. Próbuję przedstawić to czego nie można zobaczyć czyli niewidzialny świat, który zawarty jest w pojęciach abstrakcyjnych np. nieskończoność, moc, miłość, strach, głód, wszechmoc, zjawiskowość, nadzieja etcetera. Przedtem bazowałem na materii w znaczeniu kosmosu a teraz bardziej interesuje mnie sama duchowość. Jest to kosmos oparty na werbalnej abstrakcji. Nie jest to abstrakcja ani realizm tylko próba wypowiedzi na temat świata. Pragnę zająć się kosmosem słowa. Chciałbym wykorzystać ekrany mentalne Nostrodamusa. Przekazać co myślę i to zapisać za pomocą koloru i formy mam prawo. Zapis tego co widzę jest wydaje mi się w porządku. Próbuję pisać książkę o jedności opartą na języku, w którym literami są kształty i kolory. Jest to swoista transpozycja słowa. Celem jest przekaz dla ludzi by umieli rozpoznać prawdę - nie jest to fantastyka. Próbuję przedstawić prawdę.

Opracował:  Ryszard Zaprzałka

Zdjęcia: Artur Gawle (miastoiludzie.pl)

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny