141 – Zvi Ankori
 

O tym i owym 141 czyli ostatni tarnowski Żyd…

 

Ze sporym o p ó ź n i e n i e m dotarła do Tarnowa informacja o śmierci kolejnego Żyda –tarnowianina, który zyskawszy światową sławę, o miejscu swe- go urodzenia nie zapominał. Zvi Ankori urodził się 19 lipca 1920 r. w rodzinie tarnowskiego kantora Synagogi Nowej jako Hirsch Wróbel. Ukończył tarnowską szkołę hebrajską i wraz z grupą kolegów wyjechał w 1937 r. do Palestyny będącej wówczas brytyjskim mandatem. Podczas II wojny światowej walczył w Afryce w Żydowskiej Brygadzie Armii Brytyjskiej.

Odwiedziwszy Tarnów w 1945 roku, dowiedział się o zamordowaniu przez Niemców rodziców i młodszej siostry. Starszą siostrę odnalazł w łagrze na Syberii i wrócił z nią do nowo tworzącego się państwa Izraela. W 1950 rozpoczął studia na Uniwersytecie Columbia, gdzie wykładowcą był Salo Baron, historyk, u którego młody Hesiek pobierał nauki historii jeszcze w Tarnowie. U niego Ankori napisał pracę dyplomową, z czasem stał się wybitnym specjalistą od średniowiecznej żydowskiej historii Bałkanów oraz greckiego i kreteńskiego żydostwa i średniowiecznej historii Żydów.

Po ukończeniu studiów trafił na Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie, następnie objął katedrę na Uniwersytecie w Ohio. Po przejściu na emeryturę prof. Barona w 1970 roku Ankori objął po nim stanowisko dyrektora Centrum Studiów Izraelskich i Żydowskich na Uniwersytecie Columbia. Stanowisko to piastował aż do swojego powrotu do Izraela w połowie lat 70. Po powrocie do Izraela został dyrektorem Archiwum i Instytutu Badawczego im. Ben Guriona. Ukoronowaniem jego kariery naukowej było przyznanie mu Katedry Historii i Kultury Żydów z Salonik i Grecji na Uniwersytecie w Tel Awiwie.

Profesor Ankori kilkakrotnie odwiedził Tarnów w latach 90. Pamiętał mnóstwo szczegółów, dawnych właścicieli dom po domu, ich imiona i imiona ich dzieci i dziadków. Nie mógł sobie darować, że nie namówił rodziców do wyjazdu z Polski w przeddzień wojny. O ich śmierci słyszał, ale nie znał żadnych szczegółów, bardzo go to gnębiło.

I oto kiedyś znalazłem wzmiankę historyczną o zabitym koło Biecza kantorze Wróblu z Tarnowa wraz z dwiema kobietami. Bez żadnej wątpliwości to byli oni. Wysłałem do Jerozolimy kopię strony. Był to wielki wstrząs dla tego starego człowieka. Jednocześnie zaś – jak mówił – poczuł wielka ulgę: – Na- reszcie wiem, że ich zabili tak po prostu, że nie skonali w męce w komorze gazowej – mówił. Jakieś dziesięć lat przed śmiercią zaczął pisać wspomnienia. Pierwszą część wspomnień z Tarnowa (2003) zatytułował Chestnuts of Yesteryear (Zeszło- roczne orzechy). W pięć lat później otrzymałem dwa tomy zatytułowane As a Palm Tree in the Desert (Jak drzewo palmowe na pustyni). Może kiedyś uda się opublikować fragmenty po polsku?

Żydowski profesor z Tarnowa Zvi Ankori, niegdyś Wróbel, zmarł w szpitalu w Jerozolimie 12 listopada 2012 r. i w dwa dni później pochowano go w jego „rodzinnym” kibucu Hanita.

Adam Bartosz

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny