144 – Misjonarze
 

O tym i owym 144 czyli zagrożone misje…

 

Niepokój zapanował wśród księży, osób zakonnych i świeckich pracujących na misjach w Republice Środkowej Afryki. Walczący z siłami rządowymi rebelianci przejęli w niedzielę kontrolę nad stolicą kraju Bangi, zmuszając prezydenta do ucieczki. Rebelianci dokonali już kilku grabieży w parafiach i zakonach. Obecnie w Republice Środkowej Afryki pracuje dziewięciu księży i sześć osób świeckich z diecezji tarnowskiej. To tam tarnowscy lekarze, misjonarze i wolontariusze prowadzą od 2004 r. w Bagandou, liczącej 4 tys. ludzi wiosce (głównie Pigmejów)  położonej w tropikalnej dżungli w odległości 160 km od stolicy Bangui, szpital utrzymywany m.in. z corocznych kwest kolędników misyjnych.  Obecnie szpital posiada 50 łóżek, blok operacyjny, salę porodową, laboratorium, aptekę. Każdego miesiąca jest konsultowanych ok. 300 osób, z czego prawie połowa jest także hospitalizowana. O Republice Środkowoafrykańskiej (Be Africa – Serce Afryki) mówi się często, że jest to kraj bez państwa. Na powierzchni dwukrotnie większej od Polski zamieszkuje zaledwie 4 mln ludzi. Bez dostępu do morza, bez przemysłu, gdzie dochód poszczególnych mieszkańców opary jest na drobnym rolnictwie i drobnym handlu, a całego państwa dodatkowo jeszcze na sprzedaży surowców naturalnych. Nękany wielokrotnie w ciągu ostatnich lat przewrotami, ciągle nie może osiągnąć stabilizacji politycznej i gospodarczej. Średnia życia to zaledwie 43 lata. Te jak i inne wskaźniki rozwojowe stawiają ten kraj w końcówce krajów świata, a pierwsza dziesiątka, do jakiej on doszedł to tylko lista tzw. państw upadłych naszego globu.  

Nowy prezydent, który stał na czele rebelii nie jest przychylny dla katolików, a sam jest muzułmaninem. Te walki rebeliantów trwają już od pewnego czasu - podkreśla ks. Krzysztof Czermak, dyrektor wydziału misyjnego tarnowskiej kurii. Praktycznie nie znamy tego nowego prezydenta, ale widzieliśmy go już z turbanem na głowie na zdjęciach. To sugeruje jakieś intencje ze strony rebeliantów, jeśli nie od razu to powolne wdrażanie Republiki Środkowoafrykańskiej w kierunku republiki islamskiej. Na dzień dzisiejszy należy się cieszyć, że ten przewrót dokonał się bezkrwawo- dodaje ks. Krzysztof Czermak. Do kilku wspólnot rebelianci weszli, zabrali samochody i środki materialne. A u nas do naszej parafii dzięki Bogu jeszcze nie. Czekaliśmy wczoraj jak i przez całą noc, ale dziś rano wystrzały ucichły, nie słychać już kanonad. U nas nie byli, mimo że parafia nie jest zamknięta i nie jest ogrodzona. Wczoraj natomiast podczas wieczornej Mszy św. było widać przejeżdżające samochody z rebeliantami i słychać było wystrzały, jednak na nasz teren nie weszli, cały czas modliliśmy się- mówi ks Krzysztof Mikołajczyk, pracujący w jednej z dzielnic Bangi - Bimbo.

Bagandou to licząca 4 tys. ludzi wioska położona na południu kraju, ukryta w tropikalnej dżungli w odległości 160 km od stolicy Bangui. Tutaj od 2000 roku istnieje misja katolicka prowadzona przez księży z Tarnowa. Mieszkańcy wioski to tradycyjni Afrykańczycy oraz Pigmeje, plemię żyjące z tego, co znajdą w dżungli. Ponieważ ich obszary zbieracko-łowieckie coraz bardziej się kurczą stoją w obliczu dramatycznego wyboru: albo przejście ona osiadły tryb życia i przestawienie się na uprawę pola oraz hodowlę albo poważne zagrożenie wyginięcia.
Przez tradycyjnych Afrykańczyków Pigmeje są bardzo często pogardzani i wykorzystywani jako tania siła robocza. Jako biedni i odrzucani przez innych stali się główną troską misjonarzy. To właśnie z myślą o nich w 2004 roku zaczął funkcjonować w Bagandou szpital. 

Zatrudnia 15 Afrykańczyków: w tym chirurga, położną, pielęgniarzy, salowych, oraz stażystów, którzy przygotowują się do prowadzenia tzw. punktów medycznych w dalszych wioskach. Ponadto aktualnie pracują tu dwie lekarki oraz laborantka z Polski.

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny