169 – O Wołyniu dla każdego
 

   O tym i owym 169 czyli Wołyń we krwi…

 

Dobrze się stało, iż w przededniu obchodów 70. rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu ukazała się książka Joanny Wieliczki-Szarkowej „Wołyń we krwi 1943”. Chociaż praca ta ma charakter popularnonaukowy, polecam ją każdemu polskiemu czytelnikowi, niekoniecznie mającemu wykształcenie historyczne. Warto podkreślić, że zanim autorka ukazała nam zasadniczy temat, czyli rozmiar i skalę ludobójstwa Polaków na Wołyniu dokonanego przez OUN-UPA w latach drugiej wojny światowej, to wcześniej przez doskonały wstęp historyczny wprowadziła nas w tło wydarzeń wołyńskich. Temu mają służyć postawione pytania o przyczynę mordów. Odpowiedzi szukamy w rozdziałach zatytułowanych: „W drugiej Rzeczypospolitej” czy „II wojna światowa”.

Polacy byli mniejszością

Dzięki wnikliwej analizie dokumentów, źródeł i prac już istniejących autorka dochodzi do zaskakujących stwierdzeń, które w literaturze przedmiotu były raczej do tej pory niezauważane.

Po masowych wywózkach i aresztowaniach ze strony NKWD, również represjach ze strony Niemców (przymusowe wywózki na roboty do Rzeszy, aresztowania, obozy i masowe rozstrzeliwania), Polacy na Wołyniu w 1943 r. stanowili zaledwie ok. 10 proc. wszystkich mieszkańców. Byli grupą etniczną pozbawioną w większości działaczy społecznych, inteligencji, wojskowych. Polacy nie tworzyli sytuacji konfliktowych, wręcz za wszelką cenę ich unikali. Często słyszymy głosy, że to Polacy na Wołyniu prowokowali i pierwsi zaczęli!

Kolejnym bardzo ważnym tematem opisywanym przez autorkę jest zagadnienie skrzętnie pomijane przez większość historyków ukraińskich i niektórych polskich, dotyczące zagłady wołyńskich Żydów, a następnie wołyńskich Polaków.

W połowie marca 1943 r. ok. 5 tys. policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej z bronią i amunicją oraz z nabytym wcześniejszym doświadczeniem mordowania wołyńskich Żydów uciekło do leśnych oddziałów UPA.

Tam wkrótce wielu z nich objęło funkcje dowódcze i szkoleniowe dla nowych kadr. Od tego momentu początkowe wypadki mordowania Polaków – inteligencji, działaczy społecznych, byłych wojskowych – które można określić jako sporadyczne w świetle tego, co zaczęło się dziać na Wołyniu później, zaczęły się gwałtownie nasilać.

Autorka przypomina nam, współczesnym, że wielu polskich polityków i działaczy w latach 30. nie rozumiało zasad działania OUN, a w latach 40. OUN-UPA. Nacjonaliści ukraińscy uważali, że: „Naród nasz wyrzekłby się niezależnej Ukrainy, gdybyśmy pozwolili mu na przyjazne współżycie z Polakami; z tych względów nie chcemy i nie dążymy do pokoju z Polską; z tych względów odrzucamy wszystko, co Polska nam zaoferuje”.

Dzisiaj z perspektywy 70. rocznicy warto przypomnieć te słowa, ponieważ wciąż są aktualne, pomimo licznych apeli przedstawicieli Kościołów, państw i polityków.

Dr Leon Popek -  historyk

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny