Pegazem po Tarnowie

553

Wprawdzie do Międzynarodowego Dnia Teatru pozostało jeszcze trochę czasu, nie mniej w budynku przy ul. Mickiewicza dzieje się ostatnio tak dużo, że nie sposób przejść nad tym do porządku dziennego. I tak padł  kolejny klaps na planie filmowego serialu, którego akcja toczy się wokół wakatu na stanowisku dyrektora artystycznego tarnowskiego teatru. Konkretnie dyrektor naczelny Solskiego zaproponował dwie kandydatury na stanowisko szefa artystycznego kierowanej przez siebie sceny. Magistrat na razie nie wybrał nikogo. Jak na razie nazwiska kandydatów na dyrektora artystycznego tarnowskiego teatru  trzymane są  w tajemnicy. Aliści, według informacji "Gazety Krakowskiej" chodzi o reżyserów Krzysztofa Prusa i Jakuba Porcari. Obaj kiedyś byli związani z tarnowskim teatrem. Szczególnie ten ostatni, pół Włoch – pół Polak, który jesienią ubiegłego roku za dyrekcji madame Eweliny P. „wyreżyserował” undergroundową „Walkę czarnucha z psami”, na której zdarzyło mi się nie pozostawić przysłowiowej suchej nitki. Wówczas jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że tamta premiera była złowieszczą zapowiedzią, tego co „twórczo” rozwinął w swoim „Procesie 02” młodociany wyznawca kultury Gender niejaki J. Tumidajski, co z kolei zrecenzowałem tytułem „Solski w klubie go go”. Tak więc chciałoby się powiedzieć: nie tędy droga… .   Nieoficjalnie mówi się również, że magistrat ma w zanadrzu własnego faworyta.  Ciekawe, kto jeszcze pojawi się na tej teatralnej giełdzie nazwisk. Kto ostatecznie okaże się czarnym koniem w tym wyścigu. Jak na razie meta daleko, a czasu coraz mniej… . Niejako w tzw. międzyczasie (niedziela 16 marca) odbył się w Solskim książęcy benefis czyli pożegnanie po trzech latach grania w spektaklu „Mały książę” dwóch odtwórców tej roli, a mianowicie Filipa Gierackiego i Michała Niedbały. Jak się dowiedzieliśmy spektakl nie schodzi z afisza - pod koniec sezonu teatr ogłosi kolejny konkurs na rolę Małego Księcia. Ten benefisowy spektakl uświetnił wernisaż prac Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego „Zbliżenia”, zorganizowany po raz szósty przez Gminne Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie, na który nadesłano blisko tysiąc prac. A przed nami kolejna premiera sceny underground (sobota 22 marca), tym razem to rozpisany na sceny i piosenki dramat Hanocha Levina „Jakobi i  Leident” w reżyserii Małgorzaty Warsickiej i gwiazdorskiej obsadzie Matyldy Baczyńskiej i Jerzego Pala. Jeszcze a pro pos benefisów i wernisaży, to w ubiegłą środę (12 marca) w Galerii Pałacu Młodzieży jubileusz 55 leci pracy artystycznej obchodził Jan Gomoła, żywa legenda tarnowskiej fotografii. Z tej wyjątkowej okazji otwarto retrospektywną wystawę „Jan Gomoła – 55 lat z fotografią” i promowano okolicznościowe wydawnictwo. Natomiast dzień później, we czwartek 13 marca, w MBP miały miejsce dwa znaczące spotkania ze sztuką poetyckiego słowa i malarskiego rysunku. Najpierw o godzinie 17 w Czytelni Naukowej ze swoimi czytelnikami spotkała się krakowska poetka Marta Półtorak, zaś później o godzinie 18.45 w Galerii Niebieskiej otwarto wernisaż wystawy rysunków Jana Stępnia, połączony z promocją tomiku wierszy „Idą…”. Tamże, w piątek o godzinie 16 uczczono tam pamięć jednego z największych ukraińskich poetów Tarasa Szewczenki, którego twórczość przypomniał Wojciech Markiewicz, z prawdziwą maestrią interpretując  utwory ukraińskiego wieszcza. Szczegóły w tekście obok.  Acha, jeszcze we czwartek 13 marca, w piwnicach TCK odbył się kolejny Wieczór Komedii Improwizowanej z udziałem Grupy Ad Hoc, którą tworzą kabareciarze z takich formacji jak: Puk, Ucho, Chwilowo Kaloryfer, Sam. Wieczory to mieszanka improwizowanych scenek, gier, etiud, wierszy i piosenek, które powstają na bieżąco, w oparciu o określone wcześniej zasady i przy dużym udziale publiczności. Poza tym ruszyła VII edycja ogólnopolskiego konkursu „Polska Pięknieje – 7 Cudów Funduszy Europejskich", do którego zgłoszony został odrestaurowany na potrzeby galerii sztuki współczesnej Pałacyk Strzelecki. A w Kinie „Marzenie” odbył się w sobotę koncert kultowej dla wielu rodzinnej formacji  Fisz i Emade, promujący ich najnowszą płytę „Matka, Syn, Bóg”.

 Teatr im. Ludwika Solskiego nie ma dyrektora artystycznego od listopada. Z tego stanowiska zrezygnowała wówczas Ewelina Pietrowiak. Decyzję uzasadniała konfliktem z dyr. naczelnym Rafałem Balawejderem. Twierdziła, że utrudniał jej pracę. Odeszła na rok przed upływem trzyletniego kontraktu.  Rafał Balawejder takie powody rozstania określił mianem "kuriozalnych" i zapowiedział poszukiwania nowego dyrektora artystycznego. Obiecywał przedstawienie dwóch kandydatur w połowie lutego. Teraz nie chce jednak na ten temat rozmawiać. - Zapraszam na konferencję prasową - odpowiada krótko, zapowiadając spotkanie z dziennikarzami na piątek.  Z kolei Magistrat przyznaje, że kilkanaście dni temu otrzymał kandydatury z napisanymi przez nich programami. Marcin Sobczyk, dyrektor Wydziału Kultury w Urzędzie Miasta Tarnowa, nie chce rozmawiać o nazwiskach. - Nie czuję się upoważniony do ich ujawniania - twierdzi.  Z naszych ustaleń wynika, że jednym z kandydatów Balawejdera jest Krzysztof Prus, absolwent krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Pracował na wielu scenach w kraju, także w Tarnowie. W 2009 r. reżyserował w Tarnowie sztuki "Mady-Baby" i "Wszystko o kobietach". O swej kandydaturze niechętnie się wypowiada. - Słyszę różne plotki. Gdyby wśród rzeszy nazwisk wymienianych w kontekście Tarnowa pojawiło się i moje, nie byłoby w tym nic dziwnego - przyznaje dyplomatycznie.  Szansę na dyrektorską posadę w "Solskim" ma również Jakub Porcari, reżyser młodego pokolenia. Pół Włoch, pół Polak kształcił się w Mediolanie, a od 2006 roku także w PWST w Krakowie. Nie ma wielkiego dorobku. Jesienią ub.r. reżyserował w Tarnowie spektakl "Walka czarnucha z psami". Przyznaje, że ubiegał się o pracę w tutejszym teatrze.  - Zrobiłem tu spektakl, bardzo dobrze mi się w Tarnowie pracowało. Jest tu zespół z bardzo dobrą energią - mówi. - Można zrobić coś na miarę nowego Opola, Wałbrzycha czy Bydgoszczy, czyli dobry teatr.  Pozbawiony dyrektora artystycznego teatr przygotował repertuar do końca obecnego sezonu. Nowego nie ma komu planować już czwarty miesiąc. - "Artystyczny" powinien być wyłoniony najpóźniej w styczniu. Sezon planuje się z minimum rocznym wyprzedzeniem, dobrych reżyserów trzeba umawiać wcześniej - twierdzi osoba z branży, zastrzegając anonimowość.  Urzędnicy takich obaw nie podzielają. Nieoficjalnie mówi się, że magistrat nie musi wybierać spośród faworytów wskazanych przez Balawejdera i ma w zanadrzu własnego kandydata. Tym bardziej, że dyrektor naczelny teatru nie jest chyba ulubieńcem obecnych władz miasta… .

Gromkimi brawami tarnowska publiczność pożegnała, po trzech latach grania w spektaklu,  dwóch Małych Książąt. Filip Gieracki i Michał Niedbała zakończyli swoją przygodę z przedstawieniem wyreżyserowanym przez Cezarego Domagałę w maju 2011 roku. Pod koniec sezonu teatr ogłosi kolejny konkurs na rolę Małego Księcia. „Dziś, kiedy przychodzi ten dzień pożegnania dziękuję Wam za wspólnie spędzone chwile w teatrze. Za wspólny trud tworzenia. Za wszystkie radości i smutki. Za to, że byliście po prostu sobą a w tym tkwi siła wasza i roli „Małego Księcia”, z którą przyszło wam się zmierzyć. Ten trudny egzamin zdaliście na przysłowiową szóstkę. Życzę Wam również wielu dalszych sukcesów artystycznych i życiowych, a kiedy będziecie już naprawdę bardzo dorośli nie zapominajcie o tym, że „ Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, choć niewielu z nich o tym pamięta, bo dorośli myślą, że dorośli…” – napisał w specjalnym liście reżyser Cezary Domagała. Przypomnijmy, że chłopcy wygrali swoje role w konkursie, na który zgłosiło się prawie czterdzieści osób.  Od premiery spektakl został zagrany siedemdziesiąt razy i obejrzało go  16 tysięcy widzów.  W czerwcu ogłosimy kolejny konkurs na rolę „Małego Księcia”  – mówi Rafał Balawejder, dyrektor Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie. Podobnie jak było w 2011 roku będziemy chcieli znaleźć trójkę chłopców, którzy wcielą się w tytułową postać.  

W niedzielę 16 marca, tuż przed spektaklem „Mały Książę” odbył się w teatralnym foyer wernisaż prac Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego „Zbliżenia”. Konkurs, organizowany po raz szósty przez Gminne Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie, zgromadził blisko tysiąc prac, które do końca marca będzie można oglądać w teatrze. „Zbliżenia”, stały się, zgodnie z zamierzeniami organizatorów, źródłem do interpretacji kształtujących indywidualne spojrzenie fotograficzne i stanowiących o różnorodności nadesłanych prac. Makrofotografia lub bliski plan to formy często adoptowane przez miłośników zdjęć przyrodniczych. Wynik osiągnięty dzięki cierpliwości autorów oraz umiejętności dostosowania się do specyficznych wymogów warsztatu wzbudza podziw. Dzięki zbliżeniom optycznym powstały również fotografie innego typu, enigmatyczne i pobudzające wyobraźnię, w których przedstawiana materia zamieniła się w abstrakcyjne kompozycje, układy czysto graficzne lub malarskie. Kolejna kategoria to obrazy fragmentów ciała lub detale przedmiotów eksponujące ich fizyczny aspekt w zawężonym kadrze lub przeciwnie, w otoczeniu tła, które staje się prawie niewidoczne dzięki zastosowaniu minimalnej głębi ostrości.  Niezaprzeczalnie, największą jednak różnorodność zaprezentowali autorzy, którzy znaleźli inspiracje w obserwacji relacji międzyludzkich oraz tych, które łączą ludzi i zwierzęta. Stan skupienia, mimika, fascynacja wyrażona poprzez spojrzenie lub gest, bliskość fizyczna to niektóre aspekty wzbogacające emocjonalnie i treściowo czysto formalne skądinąd pojęcie „zbliżenia” w sensie fotograficznego kadru. Szerzej jeszcze, bo w sferze symbolicznej odczytać można jedną z przedstawionych prac odzwierciedlającą zbliżenie człowieka i natury. Splatające się ze sobą gałęzie drzew tworzą niczym sklepienie ponad ludzką sylwetką wtapiającą się w pejzaż, wszechobecny, dominujący i monochromatyczny

Jan Gomoła zaczynał swoją przygodę z obiektywem w Tarnowie, jako uczeń szkoły podstawowej, uczęszczając do pracowni fotograficznej Młodzieżowego Domu Kultury. - Moja przygoda z Pałacem Młodzieży w Tarnowie zaczęła się przed laty, gdy po wielu, na ogół dość udanych, próbach samodzielnego fotografowania, wywoływania filmów i powiększania zdjęć postanowiłem zapisać się do pracowni fotograficznej Młodzieżowego Domu Kultury, który mieścił się wówczas w Parku Strzeleckim w dawnym budynku Bractwa Kurkowego. To tutaj pod okiem instruktora Andrzeja Rudnika doskonaliłem się w trudnej sztuce fotografowania w roku szkolnym 1961/62 przez całe pierwsze półrocze, bo już w drugim przenieśliśmy się do „nowego” budynku,  który do dzisiaj jest główną siedzibą Pałacu Młodzieży, do pracowni fotograficznej w której obecnie prowadzę zajęcia – wspomina początki swojej pracy tarnowski fotografik. Później przeniósł się do Rzeszowa, gdzie najpierw studiował, później kilka lat pracował i działał Rzeszowskim Towarzystwie Fotograficznym. W 1976 roku rozpoczął pracę w Pałacu Młodzieży w Tarnowie, rok później był współzałożycielem Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego, którego był przez blisko 20 lat wiceprezesem, a przez jedną kadencję również prezesem. Pierwszym znaczącym sukcesem był Brązowy Medal na Salonie Fotografii Artystycznej „Foto-Expo” w Poznaniu. W tarnowskim Pałacu Młodzieży przepracował jako instruktor ponad 35 lat, wychowując liczną grupę następców. Nie zaniedbał również własnej twórczości artystycznej. Uczestniczył w ponad 50 wystawach indywidualnych, zespołowych, konkursowych, za które otrzymał szereg prestiżowych nagród i wyróżnień. Napisał też kilkadziesiąt artykułów na temat fotografii.

Ryszard Zaprzałka

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny