|
To
kolejny, mamy nadzieję że
ostatni, dubeltowy raport z
tego, co aktualnie w
tarnowskiej kulturalnej
trawie piszczy. Po bardzo
udanej kolejnej premierze w
Solskim czyli „Apetytu na
czereśnie”, o czym z
prawdziwą przyjemnością
piszemy obok, nadeszła
kolejna dobra informacja z
budynku przy ul.
Mickiewicza. Otóż aktorski
maestro Jerzy Pal został
wybrany sekretarzem
krakowskiego oddziału
Związku Artystów Scen
Polskich. Nowy sekretarz
odpowiadać będzie za
kontakty z władzami
samorządowymi, a także za
kontakty z mediami. W
kwietniu będzie jednym z
reprezentantów na Walnym
Zjeździe ZASP w Warszawie.
„Dość z precedensami, gdy o
sprawach regionu decydowały
centralne władze ZASP, nie
znające specyfiki terenu, np.
przy opiniowaniu dyrektorów
lokalnych instytucji" – mówi
Jerzy Pal. Przypomnijmy, że
krakowski oddział ZASP
reprezentuje teatry w
Krakowie, Kielcach,
Tarnowie, Rzeszowie i
Zakopanem. Przewodniczącą
oddziału została ponownie B.
Szałapak. Zważywszy, że pani
przewodnicząca ma także
tarnowskie konotacje (grała
w Solskim kilka sezonów za
dyrekcji R. Smożewskego),
dobrze to rokuje dla naszego
nadal pozostającego bez
artystycznego sternika
teatru. Z kolei nasze Muzeum
Okręgowe ma realne szanse na
zakup kolejnego fragmentu
słynnej Panoramy Jana Styki
(cały monument to
120
metrów długości i 15 metrów
wysokości). - O istnieniu
tego fragmentu wiedzieliśmy
już od dwóch lat. Nie
mieliśmy jednak pieniędzy,
aby sfinalizować zakup -
mówi Andrzej Szpunar,
dyrektor muzeum. Z pomocą
przyszedł minister kultury i
dziedzictwa narodowego,
który przekazał placówce 100
tysięcy złotych na ten cel.
Brakujące 20 tysięcy złotych
ma dołożyć urząd
marszałkowski. Póki co,
obraz o roboczym tytule
"Woły w zaprzęgu" znajduje
się w rękach prywatnej osoby
w Warszawie. To jeden z
największych odnalezionych
fragmentów Panoramy. Mierzy
162 na 247 cm. - Cieszymy
się z niego, tym bardziej że
mamy w swoich zbiorach już
inny obraz z wołami, który
na Panoramie bezpośrednio
sąsiadował z tym, który
teraz dołączy do naszej
kolekcji - mówi Szpunar.
Przypomnijmy, że
tarnowskiemu muzeum udało
się dotąd (począwszy od 1977
roku)
odnaleźć i kupić 16 obrazów
z co najmniej
kilkudziesięciu, na które
pocięto gigantyczne płótno
przedstawiające zdobycie
Sybinu przez powstańców pod
wodzą urodzonego w Tarnowie
generała Józefa Bema.
Reasumując, pora już
najwyższa aby w Tarnowie,
wzorem Wrocławia, wybudować
rotundę, w której byłaby
prezentowana kopia obrazu
Styki z umieszczonymi na
niej oryginalnymi
odnalezionymi jej częściami.
Być
może środki na realizację
tej priorytetowej dla miasta
inwestycji kulturalnej
udałoby się pozyskać,
przesuwając te przeznaczone
na poroniony pomysł budowy
nowej siedziby magistratu na
placu po dawnej Kapłanówce
(jego autor siedzi, projekt
upadł). Czas nagli bowiem
urzędnicy nie odpuszczają i
lansują pomysł aby na tym
miejscu powstał… Park
doświadczeń. Cokolwiek
znaczy ta nazwa i jej
oficjalna wykładnia – szyld
nowoczesnych technologii,
szkoda milionów euro, które
samorząd zamierza zdobyć na
ten cel. Na szczęście idą
wybory i może jeszcze nie
wszystko stracone… . Podobne
kontrowersje wzbudziła
najnowsza ekspozycja w BWA,
gdzie artysta Lech Polcyn
pokazał swoje „ Przedmioty
nie/rzeczywiste”, zbudowane
w oparciu o strategię
dodawania jakości, chociażby
poprzez montaż czy łączenie
technik, takich jak:
dodawanie pikseli,
multiplikowanie obrazów
czyli mutowanie form
przedstawianych przedmiotów.
Ten postmedialny strumień
obrazów uzupełniły warsztaty
rodzinne „Co by było gdyby”
oraz zajęcia dla dzieci
„Gramy w rayogramy”. Za to
prawdziwą ucztą był wernisaż
malarstwa Sławomira Lewczuka
– brutalnego realisty - w
foyer Tarnowskiego Teatru,
poprzedzający znakomity
występ teatru z Białej
Cerkwi na Ukrainie. O obu
tych wydarzeniach obszernie
piszemy obok. Tamże w
niedzielę 9 lutego o godz.
15.00, w 70. rocznicę
ogłoszenia Tarnowa jako
miasta Judenfrei wystawiono
spektakl „Zdążyć przed Panem
Bogiem”, po którym odbyło
się spotkanie z Relą
Bogucką-Wałęgą ze
Stowarzyszenia Dzieci
Holocaustu. Na koniec
odnotujmy ważne spotkanie,
jakie odbyło się środę 12
lutego w MBP, gdzie z
czytelnikami spotkał się
Tomasz Żak - twórca Teatru
Nie Teraz, poeta i
publicysta, autor wydanej w
październiku książki „Dom za
żelazną kurtyną”, która
powstała w efekcie podróży
na Kresy północno-wschodnie,
ziemie leżące dzisiaj w
granicach Białorusi.
Niemal
dokładnie dwa lata temu
targowisko "Kapłanówka" przy
ul. Matki Bożej Fatimskiej
przestało istnieć.
Handlujących przeniesiono na
nowy plac w Chyszowie. Mieli
ustąpić miejsca pod budowę
nowego, wielkiego
magistratu. Jeszcze w
trakcie poprzedniej kadencji
pomysł taki ogłosił
prezydent Ryszard Ś.
Biurowiec miał pomieścić w
jednym miejscu wszystkie
rozrzucone po całym mieście
komórki urzędu. Sporym
powodzeniem cieszył się
ogólnopolski konkurs na
opracowanie koncepcji
architektoniczej gmachu. Na
nagrody dla autorów prac
przeznaczono ponad 100 tys.
zł. Przewidywano, że nowy
urząd dysponował będzie
ponad 13 tys. mkw.
powierzchni użytkowej. W
jego części miały się
zainstalować także
gastronomia, handel i
usługi. Mówiło się o koszcie
budowy w granicach 60-80 mln
zł. Ponieważ byłyby ogromne,
szukano partnera prywatnego
do wspólnej realizacji
budowy. Chętnych nie było. -
Nie stać nas teraz na
wybudowanie nowego urzędu -
rozkłada ręce p.o.
prezydenta Henryk
Słomka-Narożański.
"Kapłanówka"
otrzymała więc w miejskich
planach inne przeznaczenie.
W miejscu, gdzie kiedyś
królowały stragany, powstać
mają "Tarnowskie gniazda
innowacyjnych
specjalizacji". Park
doświadczeń to jeden z
trzech jego elementów. - To
takie tarnowskie mini
Centrum Kopernika o profilu
chemicznym. Każdy będzie tu
mógł poznać budowę atomów,
zobaczyć oddziaływanie
cząsteczek, sterować
robotami - mówi Janusz
Różycki, dyrektor Wydziału
Informatyzacji w UMT.
Kolejnym elementem projektu
jest Centrum Praktyk,
Modelowania i Implementacji.
W jego laboratoriach
młodzież i studenci zyskają
możliwość realizacji
projektów z zakresu
informatyki, robotyki albo
automatyki, a potem ich
opatentowania. Wreszcie na
"Kapłanówce" ulokować się ma
informatyczne Centrum Usług
Wspólnych dla ponad 30
samorządów - od Tarnowa po
powiaty brzeski i
dąbrowski.
Projekt
Lecha Polcyna
zatytułowany „Przedmioty
nierzeczywiste” można
interpretować w wielu
kontekstach, by odnaleźć w
nich nie jedną lecz wiele
perspektyw dla kształtowania
języka sztuki wobec
współczesności. Tę zapewne
najbardziej szczególną
spośród nich określić można
jako otwierającą się ku
analitycznej refleksji nad
naturą i jakością obrazów.
Ponieważ
jednym z istotnych elementów
współczesnej kultury jest
utożsamianie cyfrowych
obrazów z prezentowaną przez
nie „realną”
rzeczywistością, można uznać
iż wspomniana refleksja
dotyczy również samych
przedmiotów oraz sposobów w
jaki określane są one jako
obiekty wizualno-estetyczne,
posiadające jednak przede
wszystkim praktyczny status
użyteczności. Jedna z ról
współczesnej fotografii,
zwłaszcza komercyjnej,
kontynuując tradycje autorów
pierwszej awangardy, odnosi
się do jego
zakwestionowania,
podnoszącego w paradoksalny,
w pewnym sensie absurdalny
sposób, atrakcyjność obiektu
. Równolegle prowadzone
przez autora interpretacje
dotyczą istoty medium
fotografii, którego artysta
jest nie tylko użytkownikiem
ale także konstruktorem i
komentatorem. Każda z
wymienionych formuł
uczestniczenia znalazła
swoje odbicie w precyzyjnej
aranżacji każdego z
elementów omawianego
projektu, wykorzystującego
zróżnicowane plany,
fragmentaryzacje,
perspektywy czy media jako
potencjalne pola
manipulacji.
Od dawna
wiele z obrazów Lecha
Polcyna zbudowanych jest w
oparciu o strategię
dodawania jakości, chociażby
poprzez montaż czy łączenie
technik, która w omawianym
projekcie przybrała formę
propozycji dodawania
pikseli, multiplikowania
obrazów czyli mutowania form
przedstawianych przedmiotów.
Efekty tych działań
prowadzą ku refleksji nad
naturą fotograficznego
wizerunku, choć wobec
zainteresowania autora dla
mnogości planów i ciągłości
znaczeń wizerunków należałby
raczej mówić, o analizowaniu
funkcjonowania
postmedialnego strumienia
obrazów.
Rzeczywiście,
pod tym względem prace Lecha
Polcyna są (nie zawsze)
czytelnymi, mogącymi się
kojarzyć z komputerową grą
strategiczną, kompilacjami
widoków, form czy energii
odnoszącymi się w ironiczny,
zdystansowany sposób do
iluzji wiarygodnego
odwzorowania czy utopijnego
przekonania o uniwersalnej
prawdziwości obrazów. To
refleksje odnoszące się do
współczesnej jakości
obrazów, których pojemność i
zasób informacji pozornie
stale się zwiększają
(jednak, jak się wydaje
przede wszystkim w sferze
użyć publicznych czy
społecznych), czemu
towarzyszy umiejętne
podsycane poczucie iluzji
pełnego poznania.
Lech Polcyn
(ur. 1964 w Białymstoku) -
studiował na Wydziale
Grafiki ASP w Krakowie,
dyplom z wyróżnieniem w
Pracowni Miedziorytu (1990).
Asystent w Katedrze
Fotografii ASP w Krakowie
(1998-2009). Wykładowca w
Studium Teorii i Historii
Obrazu w Krakowskiej
Akademii Fotografii
(2008-2009). Od 2009 roku
prowadzi Pracownię
Fotografii nr3 (cyfrowej) w
Katedrze Filmu Animowanego,
Fotografii i Mediów
Cyfrowych ASP w Krakowie. Od
2012 roku wykładowca
Instytutu Sztuki PWSZ w
Tarnowie. Brał udział w
licznych wystawach
indywidualnych i zbiorowych
w kraju i za granicą.
W
niedzielę 9 lutego o godz.
15.00, w 70. rocznicę
ogłoszenia Tarnowa jako
miasta Judenfrei w Teatrze
Solskiego zostanie
wystawiony spektakl „Zdążyć
przed Panem Bogiem”.
Po spektaklu około godz.
16.00 odbędzie się spotkanie
z Relą Bogucką-Wałęgą ze
Stowarzyszenia Dzieci
Holocaustu. - Dzięki pomocy
i rozległym kontaktom pana
Jerzego Bergmana udało nam
się zaprosić panią Relę na
spotkanie z Tarnowianami. To
osoba, która pamięta
okupację i wojenny Tarnów –
takie świadectwo jest nie do
przecenienia - podkreśla
Rafał Balawejder dyrektor
teatru. Myślę, że osobista
relacja pani Reli Boguckiej
będzie mocnym przeżyciem dla
tych wszystkich, którzy
spacerują czasem przy łaźni,
ulicą Żydowską, Wekslarską.
To miejsca, gdzie historia
stawała się czystym
okrucieństwem.
9 lutego 1944
roku Tarnów został ogłoszony
przez niemieckie władze
okupacyjne jako Judenfrei,
czyli teren wolny od Żydów.
Termin Judenfrei pojawił się
już w XIX wieku w Prusach, a
następnie w Austrii, jednak
dopiero naziści zaczęli
konsekwentnie używać go w
stosunku do działań
zmierzających do realizacji
założeń swojej polityki
eksterminacji narodu
żydowskiego.
Stowarzyszenie Dzieci
Holocaustu to organizacja
powstała w 1991 r.
stanowiąca wspólnotę osób
ocalonych z Holocaustu,
którzy urodzili się pomiędzy
1925 a 1945.Celem
stowarzyszenia jest
budowanie wspólnoty osób
ocalonych z Holocaustu,
udzielanie wsparcia,
zachowanie pamięci o
doświadczeniu Holocaustu,
zachowanie pamięci o życiu
społeczności żydowskiej w
przedwojennej Polsce.
„Zdążyć przed
Panem Bogiem" to rozmowa
Hanny Krall z Markiem
Edelmanem - uczestnikiem
powstania w getcie
warszawskim, a po wojnie
lekarzem kardiologiem i
działaczem społecznym. Jest
to niezwykle trudna rozmowa,
w której, być może nie
wprost, zostaje postawione
pytanie o sens ludzkiego
życia. To także rozmowa o
powstaniu w warszawskim
getcie - bowiem Edelman nie
chce go upiększać ani
estetyzować, a pragnie
pokazać je takim, jakim było
naprawdę.
W środę 12
lutego na godzinę 17:00
Miejska Biblioteka Publiczna
zaprosiła na niezwykłe,
podwójne spotkanie
autorskie.
Bohaterami
spotkania byli członkowie
Konwentu „Porozumienia” :
Tomasz A. Żak – twórca
Teatru Nie Teraz, poeta i
publicysta, autor wydanej w
październiku książki „Dom za
żelazną kurtyną”, która
powstała w efekcie podróży
na Kresy północno-wschodnie,
ziemie leżące dzisiaj w
granicach Republiki
Białoruskiej. Napisana jest
w formie korespondencji do
osoby ważnej i bliskiej
emocjonalnie autorowi, co
wyraża podtytuł: „Listy do
pani S.” I to właśnie
Stanisława Wiatr – Partyka,
ceniona poetka i sybiraczka,
była drugą bohaterką tego
wieczoru.
Adresatka
owej literackiej
epistolografii odpowiada
Tomaszowi A. Żakowi
domykającym książkę „Listem
do Pana T”: Przyjmuję Pana w
moim sercu do Naszej
wspólnoty za to, że również
Panu drgnęła powieka i
mocniej zabiło serce.
Kochajmy Kresy!
Książka
Tomasz A. Żaka to ponad 200
stron tekstu, który
uzupełnia ponad 40
oryginalnych kolorowych
fotografii autora. Wszystko
w pięknej szacie edytorskiej
ujętej w twarde oprawy.
„Powiem tak:
jeżeli tutaj nie wrócimy i
to tak jak pisałem – poprzez
ludzi, to także tam, w III
RP będziemy się kurczyć.
Będzie nas ubywać, będzie
ubywać Polski” – tak o
Kresach pisze dzisiaj autor
„Domu za żelazną kurtyną”.
Spotkanie
połączone miało być z
promocją najnowszego tomiku
poezji pt „Ballada o
utraconym domu” autorstwa
Pani Stanisławy
Wiatr-Partyki, dobrego ducha
środowisk patriotycznych w
Tarnowie, wieloletniej
pedagog, poetki, członkini
Komitetu Honorowego „
Porozumienia”, pierwszej
laureatki przyznanej po raz
pierwszy w ubiegłym roku
nagrody "Szabla
Niepodległości". Niestety
choroba pani Stasi
uniemożliwiła jej udział w
tej patriotycznej
wieczornicy, którą z dużą
kulturą poprowadził Andrzej
Król.
Ryszard
Zaprzałka
Źródła:
FB, Tarnow.pl,
TarnowskieInfo.pl,
tarnow.net.pl |