Pegazem po Tarnowie

548/9

To kolejny, mamy nadzieję że ostatni, dubeltowy raport z tego, co aktualnie w tarnowskiej kulturalnej trawie piszczy. Po bardzo udanej kolejnej premierze w Solskim czyli „Apetytu na czereśnie”, o czym z prawdziwą przyjemnością piszemy obok, nadeszła kolejna dobra informacja z budynku przy ul. Mickiewicza. Otóż aktorski maestro Jerzy Pal został wybrany sekretarzem krakowskiego oddziału Związku Artystów Scen Polskich. Nowy sekretarz odpowiadać będzie za kontakty z władzami samorządowymi, a także za kontakty z mediami. W kwietniu będzie jednym z reprezentantów na Walnym Zjeździe ZASP w Warszawie. „Dość z precedensami, gdy o sprawach regionu decydowały centralne władze ZASP, nie znające specyfiki terenu, np. przy opiniowaniu dyrektorów lokalnych instytucji" – mówi Jerzy Pal. Przypomnijmy, że krakowski oddział ZASP reprezentuje teatry w Krakowie, Kielcach, Tarnowie, Rzeszowie i Zakopanem. Przewodniczącą oddziału została ponownie B. Szałapak. Zważywszy, że pani przewodnicząca ma także tarnowskie konotacje (grała w Solskim kilka sezonów za dyrekcji R. Smożewskego), dobrze to rokuje dla naszego nadal pozostającego bez artystycznego sternika teatru. Z kolei nasze Muzeum Okręgowe ma realne szanse na zakup kolejnego fragmentu słynnej Panoramy Jana Styki (cały monument to 120 metrów długości i 15 metrów wysokości). - O istnieniu tego fragmentu wiedzieliśmy już od dwóch lat. Nie mieliśmy jednak pieniędzy, aby sfinalizować zakup - mówi Andrzej Szpunar, dyrektor muzeum.  Z pomocą przyszedł minister kultury i dziedzictwa narodowego, który przekazał placówce 100 tysięcy złotych na ten cel. Brakujące 20 tysięcy złotych ma dołożyć urząd marszałkowski. Póki co, obraz o roboczym tytule "Woły w zaprzęgu" znajduje się w rękach prywatnej osoby w Warszawie. To jeden z największych odnalezionych fragmentów Panoramy. Mierzy 162 na 247 cm. - Cieszymy się z niego, tym bardziej że mamy w swoich zbiorach już inny obraz z wołami, który na Panoramie bezpośrednio sąsiadował z tym, który teraz dołączy do naszej kolekcji - mówi Szpunar. Przypomnijmy, że tarnowskiemu muzeum udało się dotąd (począwszy od 1977 roku) odnaleźć i kupić 16 obrazów z co najmniej kilkudziesięciu, na które pocięto gigantyczne płótno przedstawiające zdobycie Sybinu przez powstańców pod wodzą urodzonego w Tarnowie generała Józefa Bema. Reasumując, pora już najwyższa aby w Tarnowie, wzorem Wrocławia, wybudować rotundę, w której byłaby prezentowana kopia obrazu Styki z umieszczonymi na niej oryginalnymi odnalezionymi jej częściami. Być może środki na realizację tej priorytetowej dla miasta inwestycji kulturalnej udałoby się pozyskać, przesuwając te przeznaczone na poroniony pomysł budowy nowej siedziby magistratu na placu po dawnej Kapłanówce (jego autor siedzi, projekt upadł). Czas nagli bowiem urzędnicy nie odpuszczają i lansują pomysł aby na tym miejscu powstał… Park doświadczeń. Cokolwiek znaczy ta nazwa i jej oficjalna wykładnia – szyld nowoczesnych technologii, szkoda milionów euro, które samorząd zamierza zdobyć na ten cel. Na szczęście idą wybory i może jeszcze nie wszystko stracone… . Podobne kontrowersje wzbudziła najnowsza ekspozycja w BWA, gdzie artysta Lech Polcyn pokazał swoje „ Przedmioty nie/rzeczywiste”,  zbudowane w oparciu o strategię dodawania jakości, chociażby poprzez montaż czy łączenie technik, takich jak: dodawanie pikseli, multiplikowanie obrazów czyli mutowanie form przedstawianych przedmiotów. Ten postmedialny strumień obrazów uzupełniły warsztaty rodzinne „Co by było gdyby” oraz zajęcia dla dzieci „Gramy w rayogramy”. Za to prawdziwą ucztą był wernisaż malarstwa Sławomira Lewczuka – brutalnego realisty - w foyer Tarnowskiego Teatru, poprzedzający znakomity występ teatru z Białej Cerkwi na Ukrainie. O obu tych wydarzeniach obszernie piszemy obok. Tamże w niedzielę 9 lutego o godz. 15.00, w 70. rocznicę ogłoszenia Tarnowa jako miasta Judenfrei  wystawiono spektakl „Zdążyć przed Panem Bogiem”, po którym odbyło się spotkanie z Relą Bogucką-Wałęgą ze Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu. Na koniec odnotujmy ważne spotkanie, jakie odbyło się środę 12 lutego w  MBP, gdzie z czytelnikami spotkał się Tomasz Żak -  twórca Teatru Nie Teraz, poeta i publicysta, autor wydanej w październiku książki „Dom za żelazną kurtyną”, która powstała w efekcie podróży na Kresy północno-wschodnie, ziemie leżące dzisiaj w granicach Białorusi.

Niemal dokładnie dwa lata temu targowisko "Kapłanówka" przy ul. Matki Bożej Fatimskiej przestało istnieć. Handlujących przeniesiono na nowy plac w Chyszowie. Mieli ustąpić miejsca pod budowę nowego, wielkiego magistratu. Jeszcze w trakcie poprzedniej kadencji pomysł taki ogłosił prezydent Ryszard Ś. Biurowiec miał pomieścić w jednym miejscu wszystkie rozrzucone po całym mieście komórki urzędu. Sporym powodzeniem cieszył się ogólnopolski konkurs na opracowanie koncepcji architektoniczej gmachu. Na nagrody dla autorów prac przeznaczono ponad 100 tys. zł. Przewidywano, że nowy urząd dysponował będzie ponad 13 tys. mkw. powierzchni użytkowej. W jego części miały się zainstalować także gastronomia, handel i usługi. Mówiło się o koszcie budowy w granicach 60-80 mln zł. Ponieważ byłyby ogromne, szukano partnera prywatnego do wspólnej realizacji budowy. Chętnych nie było. - Nie stać nas teraz na wybudowanie nowego urzędu - rozkłada ręce p.o. prezydenta Henryk Słomka-Narożański.

"Kapłanówka" otrzymała więc w miejskich planach inne przeznaczenie. W miejscu, gdzie kiedyś królowały stragany, powstać mają "Tarnowskie gniazda innowacyjnych specjalizacji". Park doświadczeń to jeden z trzech jego elementów. - To takie tarnowskie mini Centrum Kopernika o profilu chemicznym. Każdy będzie tu mógł poznać budowę atomów, zobaczyć oddziaływanie cząsteczek, sterować robotami - mówi Janusz Różycki, dyrektor Wydziału Informatyzacji w UMT.  Kolejnym elementem projektu jest Centrum Praktyk, Modelowania i Implementacji. W jego laboratoriach młodzież i studenci zyskają możliwość realizacji projektów z zakresu informatyki, robotyki albo automatyki, a potem ich opatentowania.  Wreszcie na "Kapłanówce" ulokować się ma informatyczne Centrum Usług Wspólnych dla ponad 30 samorządów - od Tarnowa po powiaty brzeski i dąbrowski. 

Projekt Lecha Polcyna zatytułowany „Przedmioty nierzeczywiste” można interpretować w wielu kontekstach, by odnaleźć w nich nie jedną lecz wiele perspektyw dla kształtowania języka sztuki wobec współczesności. Tę zapewne najbardziej szczególną spośród nich określić można jako otwierającą się ku analitycznej refleksji nad naturą i jakością obrazów.

Ponieważ jednym z istotnych elementów współczesnej kultury  jest utożsamianie cyfrowych obrazów z prezentowaną przez nie „realną” rzeczywistością, można uznać iż wspomniana refleksja dotyczy również samych przedmiotów oraz sposobów w jaki określane są one jako obiekty wizualno-estetyczne, posiadające jednak przede wszystkim praktyczny status użyteczności. Jedna z ról  współczesnej fotografii, zwłaszcza komercyjnej, kontynuując tradycje autorów pierwszej awangardy, odnosi się do jego zakwestionowania, podnoszącego w paradoksalny, w pewnym sensie absurdalny sposób, atrakcyjność obiektu .  Równolegle prowadzone przez autora interpretacje dotyczą istoty medium fotografii, którego artysta jest nie tylko użytkownikiem ale także konstruktorem i komentatorem. Każda z wymienionych formuł uczestniczenia znalazła swoje odbicie w precyzyjnej  aranżacji każdego z elementów omawianego projektu, wykorzystującego zróżnicowane plany, fragmentaryzacje, perspektywy czy media jako potencjalne pola manipulacji.

Od dawna wiele z obrazów Lecha Polcyna zbudowanych jest w oparciu o strategię dodawania jakości, chociażby poprzez montaż czy łączenie technik, która w omawianym projekcie przybrała formę  propozycji dodawania pikseli, multiplikowania obrazów czyli mutowania form przedstawianych przedmiotów. Efekty tych działań prowadzą  ku refleksji nad naturą fotograficznego wizerunku, choć wobec zainteresowania autora dla mnogości planów i ciągłości znaczeń wizerunków należałby raczej mówić, o analizowaniu funkcjonowania postmedialnego strumienia obrazów.

Rzeczywiście, pod tym względem prace Lecha Polcyna są (nie zawsze) czytelnymi, mogącymi się kojarzyć z komputerową grą strategiczną,  kompilacjami widoków, form czy energii odnoszącymi się w ironiczny, zdystansowany sposób do iluzji wiarygodnego odwzorowania czy utopijnego przekonania o uniwersalnej prawdziwości obrazów. To refleksje odnoszące się do współczesnej jakości obrazów, których pojemność i zasób informacji pozornie stale się zwiększają (jednak, jak się wydaje przede wszystkim w sferze użyć publicznych czy społecznych), czemu towarzyszy umiejętne podsycane  poczucie iluzji pełnego poznania.

Lech Polcyn (ur. 1964 w Białymstoku) - studiował na Wydziale Grafiki ASP w Krakowie, dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Miedziorytu (1990). Asystent w Katedrze Fotografii ASP w Krakowie (1998-2009). Wykładowca w Studium Teorii i Historii Obrazu w Krakowskiej Akademii Fotografii (2008-2009). Od 2009 roku prowadzi Pracownię Fotografii nr3 (cyfrowej) w Katedrze Filmu Animowanego, Fotografii i Mediów Cyfrowych ASP w Krakowie. Od 2012 roku wykładowca Instytutu Sztuki PWSZ w Tarnowie. Brał udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą.

W niedzielę 9 lutego o godz. 15.00, w 70. rocznicę ogłoszenia Tarnowa jako miasta Judenfrei w Teatrze Solskiego zostanie wystawiony spektakl „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Po spektaklu około godz. 16.00 odbędzie się spotkanie z Relą Bogucką-Wałęgą ze Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu. - Dzięki pomocy i rozległym kontaktom pana Jerzego Bergmana udało nam się zaprosić panią Relę na spotkanie z Tarnowianami. To osoba, która pamięta okupację i wojenny Tarnów – takie świadectwo jest nie do przecenienia  - podkreśla Rafał Balawejder dyrektor teatru. Myślę, że osobista relacja pani Reli Boguckiej będzie mocnym przeżyciem dla tych wszystkich, którzy spacerują czasem przy łaźni, ulicą Żydowską, Wekslarską. To miejsca, gdzie historia stawała się czystym okrucieństwem.

9 lutego 1944 roku Tarnów został ogłoszony przez niemieckie władze okupacyjne jako Judenfrei, czyli teren wolny od Żydów. Termin Judenfrei pojawił się już w XIX wieku w Prusach, a następnie w Austrii, jednak dopiero naziści zaczęli konsekwentnie używać go w stosunku do działań zmierzających do realizacji założeń swojej polityki eksterminacji narodu żydowskiego.

Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu to organizacja powstała w 1991 r. stanowiąca wspólnotę osób ocalonych z Holocaustu, którzy urodzili się pomiędzy 1925 a 1945.Celem stowarzyszenia jest budowanie wspólnoty osób ocalonych z Holocaustu, udzielanie wsparcia, zachowanie pamięci o doświadczeniu Holocaustu, zachowanie pamięci o życiu społeczności żydowskiej w przedwojennej Polsce.

„Zdążyć przed Panem Bogiem" to rozmowa Hanny Krall z Markiem Edelmanem - uczestnikiem powstania w getcie warszawskim, a po wojnie lekarzem kardiologiem i działaczem społecznym. Jest to niezwykle trudna rozmowa, w której, być może nie wprost, zostaje postawione pytanie o sens ludzkiego życia.  To także rozmowa o powstaniu w warszawskim getcie  - bowiem Edelman nie chce go upiększać ani estetyzować, a pragnie pokazać je takim, jakim było naprawdę.

W środę 12 lutego na  godzinę 17:00 Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła na niezwykłe, podwójne spotkanie autorskie.

Bohaterami spotkania byli członkowie Konwentu  „Porozumienia” : Tomasz A. Żak –  twórca Teatru Nie Teraz, poeta i publicysta, autor wydanej w październiku książki „Dom za żelazną kurtyną”, która powstała w efekcie podróży na Kresy północno-wschodnie, ziemie leżące dzisiaj w granicach Republiki Białoruskiej. Napisana jest w formie korespondencji do osoby ważnej i bliskiej emocjonalnie autorowi, co wyraża podtytuł: „Listy do pani S.” I to właśnie Stanisława Wiatr – Partyka, ceniona poetka i sybiraczka, była drugą bohaterką tego wieczoru.

Adresatka owej literackiej epistolografii odpowiada Tomaszowi A. Żakowi domykającym książkę „Listem do Pana T”: Przyjmuję Pana w moim sercu do Naszej wspólnoty za to, że również Panu drgnęła powieka i mocniej zabiło serce. Kochajmy Kresy!

Książka Tomasz A. Żaka to ponad 200 stron tekstu, który uzupełnia ponad 40 oryginalnych kolorowych fotografii autora. Wszystko w pięknej szacie edytorskiej ujętej w twarde oprawy.

„Powiem tak: jeżeli tutaj nie wrócimy i to tak jak pisałem – poprzez ludzi, to także tam, w III RP będziemy się kurczyć. Będzie nas ubywać, będzie ubywać  Polski” – tak o Kresach pisze dzisiaj autor „Domu za żelazną kurtyną”.

Spotkanie połączone miało być  z promocją najnowszego tomiku poezji pt „Ballada o utraconym domu” autorstwa Pani Stanisławy Wiatr-Partyki, dobrego ducha środowisk patriotycznych w Tarnowie, wieloletniej pedagog, poetki,  członkini Komitetu Honorowego „ Porozumienia”, pierwszej laureatki przyznanej  po raz pierwszy w ubiegłym roku nagrody "Szabla Niepodległości". Niestety choroba pani Stasi uniemożliwiła jej udział w tej patriotycznej wieczornicy, którą z dużą kulturą  poprowadził Andrzej Król.

Ryszard Zaprzałka

Źródła: FB, Tarnow.pl, TarnowskieInfo.pl, tarnow.net.pl

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny