nr 109

 
 

 

 
 
 
 
Miłość, która poruszyła Europę
 

Czy miłość parobka do piętnastoletniej kobiety może stać się powodem parlamentarnej interpelacji? Okazuje się, że tak. Historia żydowskiej dziewczyny i młodego katolika poruszyła opinię publiczną nawet w Niemczech.

W podtarnowskiej wsi Łękawica zakwitł pomiędzy Heleną Fischoff, a Józefem Chwistkiem gorący romans. Dziewczyna była sierotą i pozostawała pod opieką sąsiadów Chwistka, ale przeszkody natury religijnej nie pozwalały na umiejscowienie miłości w formalnym związku.

Helena była piękną i pracowitą kobietą, jej adorator gospodarzem na schwał. Pozostawał do przezwyciężenia problem żydowskiej wiary, wyznawanej przez dziewczynę.

Na pomoc zakochanym przyszła Maria Chwistek, matka Józefa, która z całą determinacją miłującej rodzicielki ułożyła misterny plan. Jako że "Bez Boga ani do proga", Maria Ch. przekonała do swego pomysłu miejscowego proboszcza, a ten zobowiązał parafian do milczenia i udzielenia wszelkiej pomocy w sprawie.

16 czerwca 1913 roku Helena Fischoffówna wyszła z domu i przepadła jak kamień w wodę. Opiekunowie dziewczyny zgłosili natychmiast do policji zaginięcie, a ta rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania. Przetrząśnięto wszystkie okoliczne lasy, zagajniki i zbiorniki wodne, zaglądano do łękawickich gospodarstw i przepytano na tę okoliczność mieszkańców. Policjanci nie wzięli pod uwagę, że zaginięcie ma podtekst prawie misjonarski i ma na celu pozyskanie do kościoła nowej owieczki, co zamurowało usta gospodarzy, więc wszyscy milczeli jak grób.

Po zaaresztowaniu Chwistków sprawa zaczęła się powoli wyjaśniać. Skruszony młodzieniec ujawnił, że namówił Helenę na ucieczkę i zmianę religii, co miało dopomóc młodym w uzyskaniu błogosławieństwa na małżeńską drogę życia, a ksiądz proboszcz przyznał się, że po ucieczce Helena zjawiła się w jego kościele i prosiła o przechrzczenie na katolicyzm. Po tym oświadczeniu proboszcz wysłał do sądu pismo, w którym prosił o zmianę opiekunów na katolików, bowiem, jak uzasadniał, dziewczyna kategorycznie opowiedziała się za zmianą religii, co on, osoba duchowna, musi respektować ponad prawem świeckim.

Opiekunowie Heleny kategorycznie zaprotestowali przeciwko spiskowi i rozesłali do gazet odpowiednie wyjaśnienia. Policja objęła poszukiwaniami całą Galicję, zamieszczając wszędzie rysopis poszukiwanej i pokazując biedną dziewczynę jak ściganego zbrodniarza.

Wieść o tragedii zakochanych rozeszła się szybko po Europie i poruszyła wszystkie wrażliwe serca, a aspekt religijny miał niemałe znaczenie. Odezwały się organizacje żydowskie i katolickie, obrzucające się oskarżeniami, a nawet wyzwiskami. W końcu do parlamentu c.k. Austrii wpłynęła kategoryczna interpelacja, ukazująca całe piekło nietolerancji religijnej w monarchii.

Helena Fischoff nie została odnaleziona. Pomimo wysiłków kilku państw sprawa została zakończona niepowodzeniem. Po kilku latach do Łękawicy dotarła wieść, że dawno już opłakana Helena mieszka w Wiedniu, gdzie odnalazła swoją rodzinę i ma się bardzo dobrze, że wyszła za bogatego męża i cieszy się rodzicielstwem. Józef Chwistek pozostał starym kawalerem.

Jerzy Reuter

/za Pogoń, zbiory MBP/

 

 

 tarnowski kurier kulturalny   tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny     tarnowski kurier kulturalny    tarnowski kurier kulturalny